Athletic Bilbao nie miał litości dla SD Leioa, wygrywając w meczu towarzyskim aż 11:0. Edin Terzic poprowadził swój zespół do efektownego zwycięstwa, jednak uwaga obserwatorów skupiła się na brakujących nazwiskach w kadrze meczowej.
Największym zaskoczeniem był brak Iñigo Ruiza de Galarrety oraz Beñata Pradosa. Obaj pomocnicy wystąpili w poprzednim sparingu przeciwko Derio, ale tym razem Terzic nie dał im ani minuty na boisku w Sarriena. Choć trener zabrał do Leioa 24-osobową kadrę, dla tej dwójki zabrakło miejsca nawet na ławce rezerwowych. Sytuacja Pradosa budzi szczególne emocje, ponieważ rywalizacja w środku pola z Oihanem Sancetem, Mikelem Vesgą i Unaiem Gómezem staje się coraz bardziej zacięta.
Przetasowania w składzie i strzelecki festiwal
Mecz był poligonem doświadczalnym dla nowego szkoleniowca, który w przerwie wymienił niemal całą jedenastkę. Jedynym zawodnikiem, który rozegrał pełne 90 minut, był Nacho Monreal. Doświadczony obrońca w pierwszej połowie współpracował z Yerayem, a po zmianie stron tworzył parę stoperów z Paredesem. Swoje pierwsze minuty w tegorocznym okresie przygotowawczym otrzymali Gerenabarrena oraz Johaneko, którzy wyszli w podstawowym składzie i pokazali się z dobrej strony na tle niżej notowanego rywala.
Festiwal strzelecki w końcówce spotkania domknął Hierro. Napastnik, który wskoczył do kadry w miejsce Maroana, zdobył dwie ostatnie bramki, pieczętując wynik 11:0. Mimo tak wysokiego zwycięstwa, kibice Athletic Bilbao wciąż zadają pytania o przyszłość pominiętych pomocników. Kolejne mecze kontrolne mają wyjaśnić, czy Galarreta i Prados wrócą do łask trenera, czy też ich nieobecność była sygnałem do głębszych zmian personalnych w baskijskim klubie przed startem sezonu.
