James Blake, dyrektor prestiżowego turnieju Miami Open, ogłosił kluczowe zmiany w planowaniu meczów na korcie centralnym. Główną scenę opanują wschodzące gwiazdy: Joao Fonseca oraz Alex Eala. Decyzja ta wynika z ogromnego zainteresowania, jakie oboje wzbudzili podczas poprzedniej edycji turnieju w 2025 roku, gdy ich występy przyciągnęły tłumy fanów z Brazylii i Filipin.
Historyczny rajd i zagrożenie dla liderki rankingu
Alex Eala rok temu zszokowała tenisowy świat, docierając do półfinału po zwycięstwach nad Jeleną Ostapenko, Madison Keys i Igą Świątek. Dzięki temu sukcesowi 20-latka jako pierwsza Filipinka weszła do czołowej setki rankingu WTA, a obecnie zajmuje rekordowe 29. miejsce. Teraz staje przed trudnym zadaniem obrony 390 punktów. Losowanie sprawiło, że już w trzeciej rundzie może dojść do wielkiego rewanżu z rozstawioną z numerem drugim Polką.
Równie duże emocje budzi Joao Fonseca. Brazylijczyk w poprzednim sezonie dotarł w Miami do trzeciej rundy, eliminując m.in. Ugo Humberta. 18-latek przyjeżdża na Florydę po udanym występie w Indian Wells, gdzie pokonał Karena Chaczanowa i Tommy'ego Paula, ulegając dopiero późniejszemu triumfatorowi, Jannikowi Sinnerowi. James Blake przyznał otwarcie, że wyciągnął lekcję z przeszłości i teraz Fonseca musi grać na stadionie głównym.
Turniejowa drabinka przewiduje, że Fonseca rozpocznie zmagania w środę lub czwartek. Eala, która jako 31. zawodniczka turnieju otrzymała wolny los w pierwszej rundzie, pojawi się na korcie w czwartek lub piątek. Dla Filipinki tegoroczny start ma ogromne znaczenie rankingowe. W przypadku wczesnej porażki grozi jej spadek poza pierwszą pięćdziesiątkę zestawienia WTA, co dodaje dodatkowej pikanterii jej potencjalnemu starciu ze Świątek.
