Dramatyczny wypadek w Miami. Sędziowie podjęli zaskakującą decyzję w sprawie Liama Lawsona

Jarosław ZającJarosław Zając
4 maja 2026 14:09
Dramatyczny wypadek w Miami. Sędziowie podjęli zaskakującą decyzję w sprawie Liama Lawsona
Źródło: autosport.com

Liam Lawson uniknął kary za doprowadzenie do groźnego zderzenia z Pierre’em Gasly’m podczas Grand Prix Miami. Sędziowie FIA uznali, że Nowozelandczyk nie ponosi winy za incydent, który zakończył wyścig dla obu kierowców. Decyzja zapadła po szczegółowej analizie danych telemetrycznych z bolidu Racing Bulls.

Do zdarzenia doszło na piątym okrążeniu w nawrocie numer 17, gdy Gasly próbował wyprzedzić Lawsona. Kierowca Racing Bulls uderzył w bolid Alpine z taką siłą, że auto Francuza obróciło się w powietrzu i częściowo wylądowało na barierach ochronnych. Obaj zawodnicy wyszli z wypadku bez szwanku, ale musieli wycofać się z dalszej rywalizacji. Stewardzi wstrzymali się z werdyktem do zakończenia wyścigu, aby dokładnie zbadać przyczyny utraty kontroli nad pojazdem przez Lawsona.

Awaria skrzyni biegów przesądziła o braku kary

Dochodzenie potwierdziło, że Lawson stał się pasażerem we własnym aucie tuż przed momentem hamowania. Analiza telemetrii i nagrań radiowych wykazała nagłą awarię skrzyni biegów, która przełączyła się w tryb neutralny. Sędziowie uznali, że kierowca nie miał żadnej możliwości, aby uniknąć kontaktu z rywalem lub przewidzieć usterkę mechaniczną. Oficjalny komunikat FIA jasno wskazuje, że przyczyną kolizji był błąd techniczny, a nie pomyłka człowieka, co zamknęło sprawę bez dalszych konsekwencji dyscyplinarnych.

Sam Lawson przyznał, że nigdy wcześniej nie spotkał się z podobnym problemem w swoim bolidzie. Kierowca podkreślił, że po utracie biegów stracił możliwość skutecznego hamowania przed ostatnim zakrętem. Nowozelandczyk wyraził żal, że awaria jego maszyny zniszczyła wyścig nie tylko jemu, ale również Gasly'emu. Zespół Racing Bulls musi teraz zbadać, dlaczego doszło do tak poważnej usterki w kluczowym momencie rywalizacji na torze w Miami.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!