Osasuna wyrasta na jeden z najbardziej niestabilnych klubów w Hiszpanii po tym, jak oficjalnie zwolniła trenera Alessio Lisciego. Włoski szkoleniowiec stracił stanowisko zaledwie po jednym sezonie pracy na El Sadar. Decyzja zapadła błyskawicznie, bo zaledwie dwie doby po zakończeniu dramatycznej walki o ligowy byt.
Sytuacja w Pampelunie zmieniła się drastycznie w ciągu zaledwie kilku tygodni. Jeszcze na pięć kolejek przed końcem sezonu wydawało się, że Osasuna ma realne szanse na walkę o europejskie puchary. Katastrofalna seria pięciu porażek z rzędu sprawiła jednak, że zespół do ostatniej chwili drżał o utrzymanie w LaLiga. Ostatecznie klub zajął 17. miejsce z dorobkiem 42 punktów, wyprzedzając rywali w tabeli tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań. Lisci sam przyznał przed ostatnim meczem, że on i jego piłkarze zostali zaskoczeni faktem, że w ogóle znaleźli się w grze o uniknięcie spadku.
Koniec cierpliwości dyrektora sportowego
Dyrektor sportowy Braulio Vazquez po raz pierwszy w swojej kadencji zdecydował się na tak radykalny krok i zwolnienie trenera przed wygaśnięciem umowy. Poprzedni szkoleniowcy, Jagoba Arrasate i Vicente Moreno, odchodzili dopiero po wypełnieniu kontraktów. Lisci miał przed sobą jeszcze rok pracy, ale bilans 14 zwycięstw, 9 remisów i 19 porażek w 42 meczach przekreślił jego przyszłość. Mimo dobrej formy strzeleckiej Ante Budimira i Victora Munoza, drużyna straciła dawną solidność w defensywie, inkasując aż 61 bramek w trakcie całych rozgrywek.
W oficjalnym komunikacie klub podziękował 40-letniemu Włochowi za ciężką pracę i szacunek, jakim darzył kibiców oraz pracowników. Braulio Vazquez musi teraz rozpocząć poszukiwania czwartego menedżera w ciągu ostatnich trzech lat. Osasuna wchodzi w okres dużej niepewności, próbując odzyskać stabilizację, którą cieszyła się za czasów wieloletniej pracy Arrasate. Lisci opuszcza El Sadar jako trener, który nie potrafił na stałe zintegrować się z szatnią, co przełożyło się na brak powtarzalności wyników.
