Sytuacja w Olympique Marsylia staje się dramatyczna, a dyrektor generalny klubu nie zamierza dłużej pudrować rzeczywistości. Stéphane Richard wprost przyznaje, że jeden z najbardziej utytułowanych francuskich zespołów stoi na krawędzi i walczy o przetrwanie w obliczu gigantycznych problemów finansowych.
Klub uniknął wykluczenia z europejskich pucharów tylko dzięki twardym warunkom postawionym przez UEFA. Federacja pozwoliła Marsylii na grę w Lidze Europy pod warunkiem drastycznego obniżenia funduszu płac, co wymusiło masową wyprzedaż największych gwiazd. Z drużyną pożegnali się tacy zawodnicy jak Mason Greenwood, Facundo Medina, Leonardo Balerdi czy Geronimo Rulli. Mimo tych bolesnych ruchów, środki uzyskane z transferów nie wystarczyły na wzmocnienia, co bezpośrednio odbija się na wynikach sportowych zespołu prowadzonego przez Bruno Genesio.
Stéphane Richard, który dołączył do klubu na początku tego roku, w rozmowie dla Tangram Talks użył bardzo mocnych porównań, przywołując przykład upadłego Girondins de Bordeaux. „Kiedy prowadzisz biznes, który może stracić 50 procent swoich przychodów, możesz powiedzieć, że jest on zagrożony; walczy o przetrwanie” – przyznał szef OM. Jego słowa mają być kubłem zimnej wody dla tych, którzy wierzą, że sama marka klubu uchroni go przed najgorszym. „Ci, którzy myślą, że OM jest nieśmiertelne tylko dlatego, że to OM, są w błędzie” – dodał stanowczo Richard, podkreślając powagę sytuacji.
Kryzys finansowy idzie w parze z fatalną dyspozycją na boisku, gdzie zespół notuje obecnie serię czterech porażek z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Dyrektor generalny przyznaje, że codziennie słyszy głosy niepokoju, ale jednocześnie apeluje do kibiców o jedność i obecność na stadionie w tym mrocznym okresie. Jeśli narzucone przez UEFA środki naprawcze nie zostaną w pełni wdrożone, klubowi grozi realna wizja wykluczenia z europejskich pucharów w kolejnym sezonie, co mogłoby przypieczętować jego upadek.
