Iga Świątek zakończyła udział w turnieju w Madrycie w trzeciej rundzie. Polska tenisistka skreczowała w starciu z Ann Li przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3, a powodem tej decyzji była nagła choroba wirusowa.
Czwarta rakieta świata przyznała po meczu, że od dwóch dni zmagała się z fatalnym samopoczuciem. W trzecim secie sytuacja stała się krytyczna, gdy zawodniczka zaczęła odczuwać zawroty głowy i zaburzenia widzenia. Świątek podkreśliła, że straciła koordynację i nie była w stanie nawet pić. W szatniach madryckiego obiektu ma krążyć wirus, który pozbawił Polkę energii oraz stabilności na korcie, mimo wcześniejszego pewnego zwycięstwa nad Darią Snigur w drugiej rundzie.
Finansowe i rankingowe skutki decyzji w Madrycie
Występ w stolicy Hiszpanii przyniósł byłej liderce rankingu 65 punktów WTA. Jest to jednak bolesny spadek w zestawieniu na żywo, ponieważ Świątek straciła aż 325 punktów, broniąc wyniku z półfinału edycji 2025. Obecnie ma na koncie 6948 punktów. Za dotarcie do trzeciej rundy turnieju Caja Magica polska zawodniczka zainkasowała 54 110 euro. Przed startem w Madrycie jej tegoroczne zarobki wynosiły blisko 1,3 miliona dolarów, a łączna suma nagród z całej kariery przekroczyła 44,9 miliona dolarów.
Tenisistka opuszczała kort ze łzami w oczach po tym, jak służby medyczne sprawdziły jej parametry życiowe. Choć Świątek wierzy, że wróci do zdrowia w ciągu kilku dni, drastyczny spadek energii uniemożliwił jej kontynuowanie walki o powtórzenie sukcesu z 2024 roku, kiedy triumfowała w tym turnieju. Teraz Polka musi skupić się na regeneracji po walce z wirusem, który zaatakował jej organizm w trakcie rywalizacji.
