Dramatyczne sceny w bolidzie Alonso. Mistrz stracił czucie w rękach i nogach

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
16 marca 2026 07:05
Dramatyczne sceny w bolidzie Alonso. Mistrz stracił czucie w rękach i nogach
Źródło: autosport.com

Aston Martin wyrasta na największe rozczarowanie sezonu 2026 w Formule 1. Zespół, który miał rzucić wyzwanie czołówce dzięki współpracy z Hondą i geniuszowi Adriana Neweya, walczy obecnie z Cadillaciem o uniknięcie ostatniego miejsca w stawce. Jak donoszą przedstawiciele ekipy, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała przedsezonowe nadzieje George’a Russella i fanów marki.

Największym problemem okazało się porzucenie jednostek napędowych Mercedesa na rzecz silników Hondy. Japońska konstrukcja generuje tak potężne wibracje, że doprowadza to do seryjnych awarii akumulatorów. Sytuacja w Melbourne była krytyczna – zespół nie posiadał żadnych części zamiennych, co zmusiło inżynierów do drastycznego ograniczenia przebiegu bolidów. Choć Lance Stroll zdołał przejechać ponad połowę dystansu, oba auta ostatecznie nie ukończyły rywalizacji.

Ból i brak kontroli nad bolidem w Chinach

Podczas Grand Prix Chin doszło do niepokojących zdarzeń w kokpicie Fernando Alonso. Dwukrotny mistrz świata wycofał się z wyścigu po 32 okrążeniach, ponieważ przez wibracje zaczął tracić czucie w dłoniach i stopach. Mike Krack przyznał, że dyskomfort był ogromny, a decyzja o zjeździe do boksów była łatwa, biorąc pod uwagę odległą pozycję Hiszpana. W tym samym czasie Stroll pokonał zaledwie 10 kółek przed kolejną awarią baterii.

Mimo podwójnego nieukończenia wyścigu w Szanghaju, Honda i Aston Martin starają się szukać pozytywów. Shintaro Orihara z Hondy zaznacza, że udało się poprawić systemową stronę wibracji i zwiększyć przebiegi w porównaniu do otwarcia sezonu. Zespół traktuje każdy przejechany kilometr jako bezcenną lekcję, odkrywając błędy w ustawieniach i zachowaniu nowych opon, których nie dałoby się wykryć podczas symulacji w garażu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!