Dramat przed własną publicznością. Gwiazda F1 rozbiła bolid jeszcze przed startem wyścigu

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
8 marca 2026 06:31
Dramat przed własną publicznością. Gwiazda F1 rozbiła bolid jeszcze przed startem wyścigu
Źródło: autosport.com

Oscar Piastri nie wystartuje w domowym wyścigu o Grand Prix Australii. Kierowca McLarena rozbił swój bolid na okrążeniu dojazdowym na pola startowe, grzebiąc szanse na dobry wynik przed własną publicznością. To niewiarygodny scenariusz, który rozegrał się na oczach tysięcy fanów.

Do zdarzenia doszło około 40 minut przed planowanym rozpoczęciem rywalizacji. Piastri opuścił aleję serwisową, aby wykonać rutynowe sprawdzenie systemów i ustawić się na starcie. Na wyjściu z czwartego zakrętu Australijczyk stracił panowanie nad modelem MCL40 po najechaniu na tarki. Samochód gwałtownie obrócił się i uderzył w ścianę po lewej stronie toru. Choć zawodnikowi nic się nie stało, uszkodzenia przedniej części auta okazały się zbyt poważne, by mechanicy mogli je naprawić w tak krótkim czasie.

Cisza na trybunach w Melbourne

Wypadek wywołał szok wśród rekordowej liczby kibiców, którzy przybyli na Albert Park wspierać swojego rodaka. Specjalna trybuna imienia Piastriego, zlokalizowana przy prostej startowej, w jednej chwili ucichła. Kierowca, który wywalczył w kwalifikacjach wysokie piąte pole startowe, musiał pieszo opuścić miejsce zdarzenia. Zniszczone zawieszenie i urwane prawe przednie koło definitywnie wykluczyły go z dalszego udziału w niedzielnych zmaganiach, zostawiając Lando Norrisa jako jedynego reprezentanta McLarena w czołówce.

W cieniu dramatu gospodarza do wyścigu przygotowuje się reszta stawki. Z pole position ruszy George Russell z Mercedesa, mając obok siebie zespołowego kolegę, Kimiego Antonelliego. Trzecie miejsce na starcie zajmie Isack Hadjar z Red Bulla. Dla Piastriego, który miał dzielić trzeci rząd z Norrisem, niedziela zakończyła się zanim na dobre się zaczęła. Służby porządkowe musiały szybko usunąć wrak z toru, aby umożliwić terminowe rozpoczęcie procedury startowej Grand Prix Australii.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!