Aryna Sabalenka przeżywa prawdziwy koszmar na kortach ziemnych w Rzymie. Liderka światowego rankingu sensacyjnie przegrała z 36-letnią Soraną Cirsteą 6:2, 3:6, 5:7, choć w pewnym momencie prowadziła już z przewagą seta i przełamania. Po meczu Białorusinka wyznała, że jej ciało odmówiło posłuszeństwa w kluczowych momentach.
Porażka w stolicy Włoch odbyła się w atmosferze kontrowersji, gdy Sabalenka poprosiła o przerwę medyczną tuż przed serwisem rywalki w decydującym secie. Tenisistka tłumaczyła później, że zmaga się z urazem dolnego odcinka pleców, który uniemożliwił jej grę na najwyższym poziomie. To kolejny cios po wcześniejszej wpadce w Madrycie, gdzie przegrała z Hailey Baptiste, co stawia pod znakiem zapytania jej formę przed nadchodzącym Roland Garros.
Wyścig z czasem przed French Open
Przygotowania Sabalenki do drugiego turnieju wielkoszlemowego w 2026 roku legły w gruzach. Po spektakularnych sukcesach w Indian Wells i Miami, przejście na mączkę okazało się dla niej wyjątkowo bolesne. Zawodniczka ma teraz nieco ponad dwa tygodnie na wyleczenie kontuzji i odzyskanie rytmu meczowego. Planuje pojawić się w Paryżu wcześniej, aby poprzez intensywne treningi nadrobić braki, które obnażyły turnieje w Madrycie i Rzymie.
Problemy zdrowotne liderki rankingu dają nadzieję jej najgroźniejszym rywalkom. Sabalenka, która marzy o skompletowaniu karierowego Wielkiego Szlema, znajduje się obecnie w najtrudniejszym położeniu od miesięcy. Jeśli nie znajdzie rozwiązania problemów z plecami, jej szanse na pierwszy w karierze triumf w Roland Garros drastycznie spadną, a rywalki już wiedzą, że numer jeden kobiecego tenisa jest obecnie wyjątkowo podatna na porażki.
