Inter Mediolan zremisował 1:1 z Hellasem Werona w dramatycznych okolicznościach na San Siro. Choć świeżo upieczeni mistrzowie Włoch prowadzili po samobójczym trafieniu, goście zdołali wyrwać punkt w doliczonym czasie gry. To spotkanie miało być radosnym pożegnaniem z własną publicznością po zdobyciu pierwszego od 2010 roku krajowego dubletu, ale zakończyło się sporym rozczarowaniem dla kibiców zgromadzonych w Mediolanie.
Gospodarze dominowali przez całą pierwszą połowę, jednak rażąca nieskuteczność Lautaro Martineza sprawiła, że do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Kapitan Interu marnował seryjnie dogodne okazje, co było nietypowe dla jego formy w tym sezonie. Dopiero na początku drugiej części gry Andrias Edmundsson niefortunnie skierował piłkę klatką piersiową do własnej bramki po strzale głową Ange-Yoana Bonny’ego. Wydawało się, że zdegradowana już ekipa z Werony nie zdoła odpowiedzieć na ten cios.
Ryzykowna rotacja i bolesny finał na San Siro
Decyzje personalne Cristiana Chivu okazały się kluczowe dla końcowego wyniku. Trener zdecydował się na liczne zmiany w składzie, co ostatecznie rozbiło monolit defensywny Interu. Yann Sommer, który zanotował 16. czyste konto w sezonie, opuścił boisko w ramach pożegnania z kibicami, a jego zmiennik Raffaele Di Gennaro otrzymał najniższą notę w zespole. To właśnie po zejściu doświadczonego Szwajcara Kieron Bowie zdołał pokonać defensywę gospodarzy i doprowadzić do wyrównania w samej końcówce meczu.
Występ zmienników pozostawił wiele do życzenia, co potwierdzają pomeczowe oceny. Piotr Zieliński otrzymał niską notę 5/10, nie wnosząc oczekiwanego ożywienia w środku pola. Jeszcze gorzej wypadł Francesco Pio Esposito, którego grę oceniono na zaledwie 4/10. Inter stracił szansę na zbliżenie się do rekordu 29 zwycięstw w sezonie, a błędy w końcówce pokazały, że nadmierna rotacja w starciu z teoretycznie słabszym rywalem może być bardzo kosztowna nawet dla mistrza.
