Arthur Fils wyrasta na jednego z największych pechowców tegorocznego turnieju w Rzymie. 21-letni Francuz został zmuszony do poddania meczu drugiej rundy przeciwko Andrei Pellegrino już przy stanie 0:4 w pierwszym secie. Jak donoszą media, tenisista opuścił kort po konsultacji z fizjoterapeutą, co wywołało natychmiastowe spekulacje o stanie jego zdrowia.
Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że Fils wrócił do rywalizacji w lutym po półrocznej przerwie spowodowanej złamaniem zmęczeniowym kręgosłupa. W rozmowie z dziennikiem L’Equipe zawodnik uspokoił jednak fanów, że obecny uraz nie ma związku z dawnymi problemami z plecami. Ból pojawił się w biodrze już podczas drugiego gema, a interwencja medyczna na korcie nie przyniosła żadnej poprawy.
Wyścig z czasem przed paryskim szlemem
Decyzja o kreczu zapadła w kluczowym momencie sezonu, zaledwie dwa tygodnie przed startem Roland Garros. Fils, który w 2026 roku wygrał 22 z 28 meczów i triumfował w Barcelonie, jest uznawany za jednego z nielicznych graczy zdolnych zagrozić Jannikowi Sinnerowi. Tenisista przyznał, że nie chciał podejmować zbędnego ryzyka przed domowym turniejem wielkoszlemowym, z którego rok temu również wyeliminowała go kontuzja.
Teraz 17. rakieta świata skupia się na regeneracji i konsultacjach ze swoim sztabem medycznym. Po świetnych występach w Madrycie, Miami i Indian Wells, nagły uraz stawia pod znakiem zapytania jego formę fizyczną w Paryżu. Zawodnik zapowiedział, że po serii zabiegów zapadną ostateczne decyzje dotyczące jego dalszych startów. Na ten moment nie przekazał więcej szczegółów dotyczących powagi uszkodzenia biodra.
