Jack Draper przeżywa kolejny koszmar na korcie. Brytyjczyk skreczował w meczu pierwszej rundy turnieju w Barcelonie przeciwko Tomasowi Martinowi Etcheverry’emu przy stanie 1:4 w trzecim secie. Powodem decyzji jest uraz kolana, który stawia pod znakiem zapytania jego dalsze występy w tym sezonie.
Sytuacja 28. zawodnika rankingu ATP mocno zaniepokoiła Andy’ego Roddicka. Były lider światowego zestawienia w swoim podcaście „Served” przyznał, że boi się o przyszłość tak utalentowanego gracza. Amerykanin zauważył, że Draper wpada w niebezpieczny cykl kontuzji. Choć wcześniej tenisista zmagał się z urazem łokcia, a teraz zawiodło kolano, Roddick podkreśla, że w organizmie sportowca wszystko jest ze sobą połączone i kolejne urazy mogą wynikać z poprzednich problemów.
Radykalna rada legendy tenisa
Przed Draperem trudny czas, ponieważ w Madrycie powinien bronić aż 650 punktów za ubiegłoroczny finał. Roddick uważa jednak, że zawodnik musi o tym całkowicie zapomnieć. Mistrz US Open z 2003 roku stwierdził, że na miejscu trenera kazałby Jackowi uznać te punkty za stracone i mentalnie nastawić się na walkę z pozycji 90. rakiety świata. Według niego priorytetem jest zdrowie, a nie desperacka obrona pozycji w rankingu, która przy obecnym stanie fizycznym jest nierealna.
Sam Draper w mediach społecznościowych nie krył smutku, zaznaczając, że ostatnie miesiące były dla niego ciężką próbą zachowania pozytywnego nastawienia. Roddick wątpi, by Brytyjczyk wrócił na korty ziemne, sugerując, że powrót na mecze do trzech wygranych setów w tej nawierzchni byłby błędem. Ekspert przewiduje, że realnym celem może być dopiero sezon na trawie, a marzenia o występie w ATP Finals należy na ten moment odłożyć na bok.
