Carlos Alcaraz oficjalnie wycofał się z turniejów w Queen’s oraz na Wimbledonie. Hiszpan opuści całą trawistą część sezonu, co jest ciosem dla fanów tenisa na całym świecie. Jak donoszą media, uraz nadgarstka, który wcześniej wykluczył go z Madrytu, Rzymu i Rolanda Garrosa, staje się coraz poważniejszym zagrożeniem dla jego dalszej kariery.
Wycofanie się Alcaraza to jednak uśmiech losu dla Jana Choinskiego. Brytyjczyk zajmuje obecnie 101. miejsce w rankingu ATP po zwycięstwie w turnieju Challenger w Zagrzebiu. Dzięki nieobecności Hiszpana, 29-latek zyskał automatyczne prawo startu w turnieju głównym Wimbledonu. To kluczowa zmiana, która ma ogromne znaczenie dla układu sił wśród reprezentantów gospodarzy przed nadchodzącym Wielkim Szlemem.
Walka o dzikie karty nabiera tempa
Awans Choinskiego zwalnia jedną z ośmiu dzikich kart, o które ubiega się szerokie grono zawodników. Wśród kandydatów do specjalnych zaproszeń są weterani tacy jak Stan Wawrinka i Gael Monfils, dla których może to być ostatni występ w Londynie. Na liście oczekujących znajdują się także Jack Draper oraz wracający po kontuzjach Liam Broady i Dan Evans, zajmujący odległe miejsca w trzeciej setce rankingu.
Sytuacja jest dynamiczna, ponieważ o przepustki walczą też młodzi gracze, w tym Arthur Fery czy Billy Harris. Dla wielu z nich uniknięcie trudnych kwalifikacji, które ruszają tydzień przed turniejem głównym, jest jedyną drogą do występu przed własną publicznością. Wimbledon odbędzie się w dniach od 29 czerwca do 12 lipca, a szczęście Choinskiego może okazać się decydujące dla losów innego brytyjskiego tenisisty.
