Lionel Scaloni nie był w stanie kontynuować spotkania z dziennikarzami przed meczem z Zambią. Selekcjoner reprezentacji Argentyny rozpłakał się, gdy padło pytanie o stan zdrowia Joaquína Panichellego. Trener po krótkiej wypowiedzi natychmiast opuścił salę.
Joaquín Panichelli przeżywa sportowy koszmar w najgorszym możliwym momencie. Napastnik Racingu Strasbourg doznał zerwania więzadeł krzyżowych podczas treningu przed towarzyskim starciem z Mauretanią. Ta diagnoza oznacza dla niego nie tylko koniec sezonu w Ligue 1, ale przede wszystkim definitywnie odbiera mu szansę na wyjazd na mistrzostwa świata. 23-letni zawodnik, który z 16 bramkami na koncie przewodzi klasyfikacji strzelców ligi francuskiej, po raz drugi w karierze musi mierzyć się z tak poważnym urazem.
Emocjonalne pożegnanie w blasku fleszy
Scaloni przyznał, że odbył z piłkarzem bardzo poruszającą rozmowę tuż po fatalnym zdarzeniu. Selekcjoner podkreślił, że Panichelli w pełni zasłużył na swoje miejsce w kadrze, mimo że początkowo został pominięty przy powołaniach. Trener zapewnił załamanego napastnika, że otrzyma kolejną szansę w przyszłości, jednak widoczny smutek szkoleniowca pokazuje, jak wielką stratą dla zespołu jest nieobecność lidera ofensywy francuskiego klubu. Argentyna wygrała z Mauretanią 2:1, ale nastroje w obozie mistrzów pozostają grobowe.
