Drągowski powiedział „tak". Widzew wchodzi w sobotę na własne pole minowe

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
21 maja 2026 15:01
Drągowski powiedział „tak". Widzew wchodzi w sobotę na własne pole minowe

Jedno słowo bramkarza, cały ciężar sezonu – Bartłomiej Drągowski zapytany wprost o sobotnie zwycięstwo odpowiedział „tak", a Widzew Łódź wkracza na własny stadion z prostą zasadą: wygrać albo spaść.

Po 33 rozegranych kolejkach Widzew zajmuje 15. miejsce w tabeli z dorobkiem 39 punktów, zaledwie punkt nad strefą bezpośredniego spadku, gdzie plasuje się Lechia Gdańsk z 38 oczkami. Paradoks tej kampanii polega jednak na tym, że nawet zdobycie 41 punktów – liczby, która w niemal każdym poprzednim sezonie zapewniała spokojny byt w lidze – może okazać się niewystarczające. Trener Aleksander Vuković przyznał to wprost na przedmeczowej konferencji prasowej: 

„Jeżeli Widzew wygra swój mecz, to będzie pierwszy raz od nie wiadomo jak długiego czasu, kiedy 41 punktów nie daje utrzymania w lidze. Bo rywale zrobili więcej. Lechia na dzisiaj zdobyła w tej lidze 43 punkty".

W wypowiedzi szkoleniowiec Widzewa nawiązał do kary, jaką nałożył PZPN na Lechię przed sezonem – pięć ujemnych „oczek”.

Widzew wygrał pięć ostatnich meczów z Piastem z rzędu – w tym dwa w Ekstraklasie (0:2 i 0:2 na wyjeździe), jedno starcie pucharowe (1:0) oraz wcześniejsze potyczki ligowe (1:0 dwukrotnie). Seria imponująca, lecz w obliczu stawki zdaje się mieć wartość jedynie historyczną.

Dodatkowym ciężarem dla Łodzian jest brak Emila Kornviga. Vuković przyznał, że jego nieobecność komplikuje zestawienie środka pola, choć zaznaczył, że skład wyjściowy można skonstruować zgodnie z planem – i że decyzja o ewentualnej zmianie ustawienia, w tym opcji z dwoma napastnikami, zapadnie dopiero po piątkowym treningu.

Na ławce rezerwowych zasiądzie natomiast w sobotę Christopher Cheng, który zakończył dopiero pierwszy tydzień treningów z drużyną; trener nie wyklucza jego minimalnego udziału w końcówce meczu.

Porażka 0:1 z Koroną – ostatni sprawdzian przed finałem sezonu – pozostawia w obozie Widzewa niedosyt połączony z poczuciem niesprawiedliwości. Bramkarz Bartłomiej Drągowski wprost stwierdził, że gol po rzucie wolnym powinien zostać nieuznany:

„Jest przepis, który nie podlega interpretacji – jeżeli w murze stoi powyżej trzech zawodników, to gracz drużyny atakującej nie może do niego podbiegać, a jeśli to zrobi, powinien być rzut wolny dla drużyny broniącej". 

Mimo to golkiper nie szuka wymówek: 

„To jest już za nami. W sobotę mamy wszystko w swoich rękach".

Vuković, zapytany o atmosferę w szatni, podkreślił, że kluczową modyfikacją tygodniowego mikrocyklu było ograniczenie kontaktowych elementów treningowych, by nie narażać zawodników na kolejne urazy. Poza tym przygotowania przebiegały standardowo.

Trener przypomniał też, w jak trudnym momencie obejmował drużynę, i co zostało wypracowane od tamtej pory: 

„Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę trzy kolejki do końca mogło być już po wszystkim, pozamiatane. To, że nie jest pozamiatane, tylko mamy mecz u siebie, przy swojej publiczności, mecz, w którym trzymamy losy własne w swoich rękach – to uważam za bardzo duży sukces tych 10 meczów".

Ostatnie słowo przed kamerami należało do Drągowskiego. Kiedy dziennikarz zapytał wprost, czy Widzew wygra w sobotę, odpowiedź była jednosylabowa: „Tak".

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
REKLAMA
auto_awesome
Premia na dowolny mecz 1. kolejki Ekstraklasy
Odbierz bonus arrow_forward
confirmation_number
Premia na dowolny mecz 1. kolejki Ekstraklasy
Odbierz bonus REKLAMA
verified_user Superbet
Premia na dowolny mecz 1. kolejki Ekstraklasy
Odbierz bonus bolt REKLAMA
% Superbet
655 PLN Odbierz bonus
REKLAMA
verified Premia na dowolny mecz 1. kolejki Ekstraklasy
655 PLN Odbierz bonus
REKLAMA