Novak Djoković oficjalnie potwierdził, że po przeprowadzce do Aten czuje się jak Grek. Trzeci tenisista świata zamieszkał w stolicy Grecji wraz z żoną Jeleną oraz dziećmi, Stefanem i Tarą.
Decyzja o opuszczeniu Belgradu zapadła we wrześniu, a minister Thanos Plevris potwierdził, że Serb chce zostać w kraju na stałe. Choć 38-latek przyznaje, że nauka trudnego języka greckiego wciąż przed nim, jego deklaracje o nowej tożsamości budzą ogromne emocje. Sportowiec podkreśla, że jego głównym celem na obecny sezon pozostaje zachowanie zdrowia i szczęścia, co po zmianie otoczenia wydaje się dla niego priorytetem w obliczu ostatnich zawirowań życiowych.
Kulisy aklimatyzacji mistrza zdradził Stefanos Tsitsipas, który gościł Djokovicia na dwugodzinnej kolacji w Vouliagmeni. Grek, obecnie 33. w rankingu ATP, nie krył fascynacji wiedzą starszego kolegi dotyczącą medycyny i przebiegu kariery. Tsitsipas zauważył, że tenis to wyjątkowo samotny i nieprzewidywalny sport, w którym rzadko znajduje się czas na stabilizację. Spotkanie pozwoliło mu wyciągnąć wiele cennych lekcji od człowieka, który dwukrotnie pozbawił go marzeń o tytule wielkoszlemowym w finałach French Open i Australian Open.
Nagła przeprowadzka Djokovicia ma drugie dno, związane z napiętą sytuacją polityczną w Serbii. Po tym, jak tenisista poparł protesty przeciwko prezydentowi Aleksandarowi Vuciciowi, stał się celem ataków prorządowych mediów. Tabloid Informer nazwał narodową ikonę hańbą i fałszywym patriotą, zarzucając mu ucieczkę z kraju. Konflikt zaostrzył się po tragicznych wydarzeniach w Nowym Sadzie, gdzie zawalenie się wiaty dworca doprowadziło do masowych demonstracji, w których Djoković opowiedział się po stronie protestujących obywateli, a nie władzy.
