Robert Lewandowski znów stanie przed szansą udowodnienia, że Real Madryt to dla niego ulubiony rywal. Finał Superpucharu Hiszpanii w niedzielę może być kolejnym rozdziałem w historii polskiego napastnika, który wielokrotnie trafiał do siatki „Królewskich”. Eksperci nie mają wątpliwości, Barcelona ma przewagę, a „Lewy” może być kluczem do sukcesu.

W skrócie:
- Lewandowski strzelał Realowi w każdym z ostatnich trzech finałów Superpucharu Hiszpanii
- Barcelona przystępuje do meczu jako faworyt, Real zmaga się z problemami kadrowymi i atmosferą w szatni
- Eksperci wskazują, że Polak lepiej komponuje się w zestawieniu z Raphinhą i Yamalem niż z Torresem
Statystyki nie kłamią, Real to ulubiony rywal Lewandowskiego
Kiedy mowa o pojedynkach z Realem Madryt, Robert Lewandowski ma w pamięci jeden szczególny wieczór. Kwiecień 2013 roku, półfinał Ligi Mistrzów, cztery gole w jednym meczu przeciwko „Królewskim” w barwach Borussii Dortmund. To był pokaz siły, który na zawsze zapisał się w historii europejskiego futbolu.
Ale to nie koniec. W ostatnich trzech finałach Superpucharu Hiszpanii polski napastnik nie odpuszczał. Za każdym razem trafiał do siatki Realu. To nie przypadek, to konsekwencja i umiejętność wykorzystywania słabości rywala w najważniejszych momentach.
Cezary Wilk, były piłkarz Realu Saragossa i Deportivo la Coruna, nie ma wątpliwości co do formy Barcelony. „FC Barcelona ma powody do optymizmu. Przede wszystkim wraca stary dobry Raphinha, który nabiera wiatru w żagle i w ostatnich meczach, w tym w półfinale z Athletikiem Bilbao, prezentował się naprawdę zadowalająco. W świetnej formie jest również Fermin Lopez. Co najważniejsze z perspektywy katalońskich kibiców, ich ulubieńcy są monolitem, czego nie można powiedzieć o rywalach z Madrytu”, mówi ekspert La Liga.
Raphinha i Yamal kluczem do sukcesu Lewandowskiego
Wilk zwraca uwagę na istotny aspekt taktyczny. Lewandowski najlepiej funkcjonuje w konkretnym zestawieniu. „Mam wrażenie, że Robert bardziej pasuje do zestawienia z Raphinhą i Lamine Yamalem. Lepiej się w nie wkomponowuje. Ferran Torres ma zupełnie inną specyfikację. Cofa się głębiej i lubi brać udział w kreowaniu akcji. Z kolei Lewandowski słynie z tego, że świetnie odnajduje się w polu karnym, co w zestawieniu z Yamalem i Raphinha wydaje się bardziej przydatne”, podkreśla były piłkarz hiszpańskich klubów.
Ostatni mecz w podstawowym składzie Ligi Mistrzów Polak rozegrał ponad miesiąc temu, przeciwko Eintracht Frankfurt. Od tamtej pory pojawiały się spekulacje, czy Hansi Flick będzie stawiał na doświadczonego napastnika w kluczowych spotkaniach. Wilk ma jednak przeczucie. „Mam przeczucie, że taki scenariusz może się ponownie wydarzyć i w ogóle mnie nie zdziwi, jeśli Flick postawi na Polaka. Biorąc pod uwagę, że FC Barcelona tworzy wiele sytuacji bramkowych i na pewno z Realem kilka kolejnych wykreuje, uważam także, iż istnieje wysokie prawdopodobieństwo na kolejną bramkę Polaka przeciwko Realowi”, zauważa ekspert.
Real w kryzysie, Barcelona z przewagą
Sytuacja w obozie Realu Madryt daleka jest od idealnej. Atmosfera w szatni budzi wątpliwości, a kontuzja Kyliana Mbappe to kolejny problem Xabi Alonso. Francuz walczy z czasem, by być gotowym na finał. Xabi Alonso wypowiadał się na ten temat, sugerując, że jeśli Mbappe znajdzie się w kadrze, to po to, aby zagrać, a nie siedzieć na ławce.
Wilk nie ma złudzeń. „Jeśli już będzie w kadrze meczowej, to po to, aby zagrać. Nie podejrzewam, by Real chciał wystawiać Mbappe w roli straszaka i fatygować podróżą do Arabii Saudyjskiej, żeby przesiedział cały mecz na ławce. To nie ma większego sensu”, mówi ekspert Canal+ Sport.
„Z kolei jeżeli będzie mógł grać, to znaczy że dyspozycja pozwala mu dać z siebie 100 proc. Profesjonaliści potrafią oszacować tego typu dylematy. Nie zmienia to faktu, że Real w ostatnim czasie nie przekonuje. FC Barcelona nie jest fenomenalna w defensywie, ale o mankamentach zespołu z Madrytu w tej formacji mówi się od początku sezonu”, dodaje.
Barcelona ma wszelkie argumenty, by w niedzielę sięgnąć po trofeum. Forma zespołu, problemy rywala, statystyki Lewandowskiego przeciwko Realowi, wszystko wskazuje na katalońską drużynę jako faworyta. Wilk podsumowuje.
„Oczywiście z meczami tej rangi różnie bywa. Choć zazwyczaj historia pokazywała, że jeśli ktoś z tej dwójki przystępował do spotkania w minimalnie lepszej formie, potem wygrywał spotkanie. Tym razem z pole position startuje zespół Flicka. W Realu jest więcej niedociągnięć i niewiadomych. Wprawdzie też ostatnio kilku piłkarzy zaczęło spisywać się lepiej, ale pod formą są również kluczowi, jak choćby Vinicius Junior. Na FC Barcelonę całokształt może okazać się niewystarczający. Kochamy jednak piłkę za jej nieprzewidywalność”.
Finał Superpucharu Hiszpanii odbędzie się w niedzielę, 11 stycznia, o godzinie 20:00. Transmisja dostępna będzie w Eleven Sports 1. Więcej informacji o transmisji El Clasico można znaleźć na naszej stronie. Warto również sprawdzić jak Barcelona zbudowała skład za połowę ceny Realu Madryt.
