Sprawa 15-letniej Darii, córki ukraińskiego siatkarza grającego w polskim klubie, która padła ofiarą hejtu w warszawskiej szkole, przekształciła się w coś znacznie gorszego. Osobisty dramat nastolatki stał się paliwem dla internetowych influencerów szerzących antyukraińską propagandę. Badanie Instytutu Monitorowania Mediów ujawnia mechanizmy, które zamieniły ofiarę w cel ataku.
W skrócie:
- 63% treści w mediach społecznościowych miało wydźwięk negatywny dla prześladowanej uczennicy
- Influencerzy antyukraińscy wygenerowali najwyższe wskaźniki zaangażowania w sprawie
- Hejterzy stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej, uderzając w 15-latkę jako reprezentantkę całego narodu
Gdy szkoła zawodzi, internet dobija
Jesienią ubiegłego roku w prywatnym warszawskim liceum doszło do sytuacji, która powinna zapalić wszystkie czerwone lampki. 15-letnia Daria, córka zawodnika Aluronu CMC Warty Zawiercie, stała się celem zorganizowanego hejtu ze strony rówieśników. Mimo zgłoszeń, mimo dowodów w postaci nagrań, dyrekcja szkoły nie zapewniła uczennicy realnej ochrony. Sprawcy nie ponieśli konsekwencji.
Portal Onet jako pierwszy nagłośnił skandal, inicjując dyskusję w mediach społecznościowych. To, co wydarzyło się później, pokazuje ciemną stronę polskiego internetu. W okresie od 20 grudnia 2025 do 10 stycznia 2026 roku Instytut Monitorowania Mediów wyszukał łącznie 3857 postów i komentarzy dotyczących tej sprawy. Główne platformy dyskusji to Facebook (33% przekazu), YouTube (32% przekazu) i X (32% przekazu).
Liczby mówią same za siebie. Choć sprawa dotyczy prześladowania nieletniej, co powinno budzić empatię, aż 63% analizowanych treści miało wydźwięk negatywny dla uczennicy. Nie dla sprawców. Nie dla biernej dyrekcji. Dla ofiary.
Trzy fronty ataku na dziecko
Analiza jakościowa wpisów pozwala wyodrębnić trzy główne osie ataku, które pokazują, jak głęboko sięga ta manipulacja.
Pierwsza oś to stygmatyzacja etniczno-historyczna. W komentarzach masowo pojawiały się hasła takie jak „banderowcy", „ukry", „upadlina", „Wołyń" oraz „ukropol". Wykorzystywanie traum historycznych do dehumanizacji dziecka. Nastolatka, która przyszła na świat dekady po wydarzeniach, za które ją oskarżano.
Druga oś to odwrót za politykę Kijowa. Skrajne oburzenie słowami ukraińskiego ministra spraw zagranicznych, Andrija Sybihy, stało się paliwem dla hejterów. Szczególnie negatywną reakcję wywołały słowa ministra na Facebooku o „demonstracyjnych przypadkach odpowiedzialności". Internauci stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej, uderzając w 15-latkę jako reprezentantkę narodu, którego liderzy wygłaszają kontrowersyjne dla Polaków opinie.
Trzecia oś to negowanie prawa do obecności. Przerzucanie odpowiedzialności na ofiarę i jej rodzinę. Pojawiały się głosy sugerujące, że obecność ukraińskich dzieci w polskich szkołach jest „prowokacją" samą w sobie, a agresja rówieśników to „naturalna reakcja obronna". Logika odwrócona do granic absurdu.
Kto napędza machinę nienawiści
Z raportu IMM wynika, że wśród kont generujących najwyższe wskaźniki interakcji obecne były profile często publikujące antyukraińskie treści. To nie przypadkowi komentatorzy, ale influencerzy z ustalonymi kanałami dystrybucji.
Na szczycie listy znalazł się Witold Gadowski. Jego wideo dotyczące sprawy osiągnęło najwyższy poziom zaangażowania, około 14,2 tysiąca interakcji w badanym okresie. Czwarte miejsce zajął Porucznik Piotr Powałka, regularnie zamieszczający treści antyukraińskie, z 3,6 tysiąca interakcji. Piąte miejsce przypadło Martinowi Demirovowi na platformie X, który wygenerował 2,4 tysiąca interakcji.
Ci ludzie nie komentują sprawy. Oni ją kształtują. Nadają ton dyskusji, wskazują cele, dostarczają argumenty swoim odbiorcom. Mechanizm jest prosty i skuteczny. Weź osobisty dramat, dodaj kontekst polityczny, posyp hasłami historycznymi i masz gotowy materiał do polaryzacji.
Sprawa Darii pokazuje, jak łatwo osobista tragedia może zostać wykorzystana jako narzędzie propagandy. Jak szybko ofiara staje się wrogiem. Jak skutecznie influencerzy potrafią przekształcić empatię w nienawiść. Instytut Monitorowania Mediów udokumentował 3857 postów i komentarzy w ciągu trzech tygodni, z czego większość miała wydźwięk negatywny dla prześladowanej nastolatki.
Źródło: Instytut Monitorowania Mediów
