Coco Gauff pewnie kroczy przez kolejne rundy US Open, ale to nie jej wyniki wzbudziły największe poruszenie po ostatnim meczu. Amerykańska gwiazda, która w trzeciej rundzie bez straty seta odprawiła Cristinę Bucsa, została zapytana o ciężar oczekiwań, jaki spoczywa na jej barkach w Nowym Jorku.
Jako triumfatorka turnieju z 2023 roku i jedna z pięciu Amerykanek pozostających w grze, Gauff naturalnie uchodzi za faworytkę gospodarzy. Mimo statusu drugiej najwyżej sklasyfikowanej zawodniczki z USA, tuż za Jessicą Pegulą, 22-latka twierdzi, że jej sytuacja jest nieporównywalnie łatwiejsza niż ta, w której znajduje się Alexandra Eala. Filipińska tenisistka stała się prawdziwą sensacją tegorocznego turnieju, przyciągając na trybuny tłumy rodaków.
Porównanie do legendy boksu i wyjątkowa więź
Gauff podkreśliła, że Eala przeciera szlaki dla całego narodu, co wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. „Nie potrafię się z nią w pełni utożsamić, ponieważ ona jest pierwszą filipińską zawodniczką, która przełamała tak wiele barier. Kiedy mówisz o sportowcach z Filipin, ona robi rzeczy podobne do tego, co Manny Pacquiao robił dla swojego kraju” – przyznała szczerze reprezentantka USA. Amerykanka zauważyła, że dzięki sukcesom swoich poprzedniczek ma znacznie łatwiejszą drogę niż jej rówieśniczka.
Obie zawodniczki łączą nie tylko wspólne występy deblowe, ale także prywatna przyjaźń, o której Gauff opowiedziała z dużym entuzjazmem. Niedawno obie tenisistki wybrały się na wspólną kolację w Toronto, co pozwoliło im jeszcze bardziej zacieśnić relacje poza kortem. „Jej rodzina bardzo przypomina mi moją. Ma brata, oboje rodzice zazwyczaj towarzyszą jej w turniejach, a ona sama jest po prostu bardzo fajną, miłą dziewczyną” – dodała mistrzyni US Open sprzed trzech lat.
Rywalizacja Gauff i Eali na zawodowych kortach jest obecnie wyjątkowo wyrównana, a bilans ich bezpośrednich starć wynosi 1:1. W tym roku Amerykanka górą była w Abu Zabi, jednak zaledwie miesiąc później Filipinka zrewanżowała się jej podczas prestiżowego turnieju w Indian Wells. Według zagranicznych doniesień, ich potencjalne starcie w Nowym Jorku było jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń, jednak Eala pożegnała się z turniejem po dramatycznym, trzygodzinnym boju z Ivą Jovic.
Mimo porażki przyjaciółki, Gauff nie szczędzi jej słów uznania za postawę na korcie i poza nim. Amerykanka pozostaje w grze o kolejny tytuł wielkoszlemowy, ale to właśnie gesty i wzajemny szacunek obu młodych gwiazd stały się jednym z najcieplejszych wątków tegorocznego US Open. Coco Gauff kontynuuje swoją drogę w turnieju, mając nadzieję na powtórzenie sukcesu sprzed trzech sezonów przed własną publicznością.
