Marcus Rashford zostaje w Manchesterze United. Choć Chelsea Londyn badała możliwość sprowadzenia 28-letniego napastnika, piłkarz nie ma zamiaru przenosić się do ekipy ze Stamford Bridge ani do żadnego innego rywala z Premier League.
Według doniesień Football Insider, postawa zawodnika to potężny cios dla planów transferowych Xabiego Alonso. Hiszpański szkoleniowiec Chelsea szuka wzmocnień w ataku, a Rashford znajdował się na liście życzeń obok Newcastle United i Tottenhamu. Manchester United postawił jednak twarde warunki: klub wykluczył kolejne wypożyczenie swojego wychowanka. Po pobytach w Aston Villi w 2025 roku oraz w Barcelonie w ubiegłym sezonie, Czerwone Diabły biorą pod uwagę wyłącznie sprzedaż definitywną, choć niechętnie patrzą na wzmacnianie bezpośrednich konkurentów.
Sytuacja napastnika uległa drastycznej zmianie dzięki interwencji Michaela Carricka. Trener Manchesteru United, który buduje kadrę na występy w Premier League i Lidze Mistrzów, ponownie włączył Rashforda do swoich planów. Dowodem na powrót do łask był występ zawodnika w niedzielnym meczu przeciwko Ipswich Town. Wcześniej doszło do rozmów z najważniejszymi osobami w klubie, które miały na celu wyjaśnienie dawnych nieporozumień. Carrick wierzy teraz, że doświadczony gracz odegra istotną rolę w nadchodzącej, wymagającej kampanii.
Powrót z Barcelony i odrzucona oferta Arsenalu
To nieoczekiwany obrót spraw, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno przyszłość Rashforda na Old Trafford wydawała się przesądzona. Jak podaje ESPN, Barcelona nie zdecydowała się na aktywowanie opcji wykupu za 30 milionów euro po okresie wypożyczenia, co zmusiło zawodnika do powrotu do Anglii. Pod koniec sierpnia media informowały również o zainteresowaniu ze strony Arsenalu, jednak piłkarz stanowczo odrzucił tę propozycję. Rashford ma duże opory przed grą przeciwko klubowi, w którym spędził niemal całą swoją karierę, co czyni jego pozostanie w Manchesterze niemal pewnym.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Chelsea musi szukać innych rozwiązań. Manchester United zablokował możliwość wypożyczenia, a sam zawodnik woli walczyć o miejsce w składzie u Carricka niż ryzykować przenosiny do Londynu. Występ przeciwko Ipswich Town potwierdził, że napastnik nie jest traktowany jako zbędne ogniwo czekające na sprzedaż, lecz jako pełnoprawny członek pierwszej drużyny. Tylko niespodziewana i niezwykle wysoka oferta gotówkowa mogłaby zmienić ten stan rzeczy przed zamknięciem okna transferowego.
