Chaos w Rakowie. To klub bardzo wiele kosztowało!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
15 maja 2026 15:29
Chaos w Rakowie. To klub bardzo wiele kosztowało!

Artur Płatek, doradca zarządu Rakowa Częstochowa ds. sportowych, przyznaje, że zimowe okno transferowe mogło zostać przeprowadzone inaczej, klub zmaga się z konsekwencjami zbyt szerokiej kadry, a jego własna przyszłość w Częstochowie pozostaje otwartą kwestią.

Doradca zarządu Rakowa na łamach serwisu „Onet Przegląd Sportowy” poinformował, że podpisał kontrakt na rok z dwuletnią opcją przedłużenia i do dziś nie otrzymał od właściciela żadnej informacji w sprawie jego dalszego obowiązywania. 

„Wykonuję swoją pracę do dnia obowiązywania umowy, czyli do 30 czerwca, a co będzie dalej, to zobaczymy" — mówi Płatek, zaznaczając, że wszelkie decyzje personalne będą ogłaszane dopiero po zakończeniu sezonu.

Tymczasem sportowa sytuacja drużyny jest napięta. Po wygranej 2:1 w Białymstoku Raków przegrał u siebie 0:2 z Jagiellonią, przez co bezpośredni bilans z mistrzem Polski jest teraz na niekorzyść Częstochowian. Jagiellonii wystarczą dwa remisy, by zamknąć Rakowowi drogę do obrony tytułu wicemistrza Polski i do kwalifikacji Ligi Mistrzów. Płatek wskazuje na nieskuteczność jako główną przyczynę porażki, powołując się na wysoki wskaźnik xG — jego zdaniem najlepszy od początku rundy. 

„Naprawdę nie wiem, jak piłka nie wpadła do bramki po strzałach Patryka Makucha czy Stratosa Svarnasa, nie mówiąc o sytuacji Oskara Repki" — mówi.

Dodatkowym problemem przed niedzielnym wyjazdem do Gliwic jest kontuzja Lamine'a Diaby-Fadigi, który doznał urazu mięśnia dwugłowego już na początku środkowego meczu. Diagnoza jest jeszcze w toku, zawodnik na pewno nie zagra w najbliższym spotkaniu.

Rozmowa ujawnia też kulisy sytuacji kadrowej, która — zdaniem samego Płatka — mogła przyczynić się do problemów trenera Łukasza Tomczyka, zwolnionego po finale Pucharu Polski. 

„Wielu zawodników było niezadowolonych z tego, że nie są brani pod uwagę przy ustalaniu składu. To był problem, z którym zderzył się trener Tomczyk. Miał za dużo zawodników do dyspozycji" — przyznaje Płatek.

Jednocześnie nie ukrywa, że zimowe okno transferowe mogło wyglądać inaczej.

„Być może niepotrzebnie ściągnęliśmy zimą kilku zawodników. Może trzeba było zachować taką kadrę, jaką mieliśmy jesienią" — stwierdza, tłumacząc jednak, że klub planował grę na trzech frontach i chciał zbudować głębię składu. 

Problem w tym, że po powrotach ze kontuzji Ivi Lopeza, Zorana Arsenicia, Erica Otieno i Władysława Koczerhina kadra okazała się zbyt liczna.

Szczególnie wymowny jest przypadek Mitji Ilenicia, sprowadzonego na wypożyczenie z New York City. Słoweński pomocnik miał być impulsem dla Ameyawa, jednak — jak przyznaje Płatek — „nie dostał szansy". Z kolei wobec Pawła Dawidowicza doradca stanowczo odrzuca etykietę nieudanego transferu:

„Paweł Dawidowicz jest zawodnikiem o wysokiej jakości, a to, że teraz Dawid Kroczek go nie wystawia, jest tylko i wyłącznie decyzją trenerską". 

Przyznaje jednocześnie, że klub pozyskując obrońcę, wiedział o jego tendencji do urazów. Isak Brusberg, jeden z młodych nabytków, borykał się z przeciążeniem pleców — Płatek wyjaśnia, że szczupła sylwetka zawodnika i nieukształtowana jeszcze budowa ciała sprawiły, że organizm piłkarza zareagował na intensywniejsze treningi.

Latem klub opuszczą Lopez, Arsenić i Dawidowicz. Natomiast po drugiej stronie — Kacper Trelowski przedłużył kontrakt, zapewniając obsadę bramki.

Umowę podpisał też 21-letni stoper Jerzy Napieraj, ale Płatek ostudza oczekiwania: zawodnik zostanie wypożyczony, by zdobywać minuty na poziomie I lub II ligi. Pozytywnie zakończyły się też negocjacje z Władysławem Koczerhinem — „Koczi" podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.

W tle toczą się już transferowe rozgrywki przed letnim oknem. Raków zabiega o Oliwiera Kwiatkowskiego z Polonii Bytom, jednak poważnym rywalem okazuje się Wisła Kraków. W kwestii Milosa Pantovicia z Panathinaikosu Ateny temat jest zamknięty — rok temu grecki klub przebił ofertę Rakowa, gdy napastnik był jeszcze zawodnikiem Backi Topola.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!