Nierozwiązana kwestia wyboru polskiego asystenta Fernando Santosa odbija się w mediach szerokim echem. Głos w tej sprawie zabrał teraz były piłkarz reprezentacji Polski, Dariusz Dziekanowski, który bezpośrednio uderzył w prezesa PZPN-u.
Konflikt na linii Cezary Kulesza - Fernando Santos nieunikniony? Dziekanowski krytykuje PZPN
Tylko kilkanaście dni dzieli piłkarską reprezentację Polski od meczu z Czechami. Mimo to wciąż nie wiadomo, kto dołączy do sztabu selekcjonera Fernando Santosa. Portugalczyk chciałby współpracować z Grzegorzem Mielcarskim, jednak z niejasnych przyczyn 51-latek został na razie odrzucony przez PZPN. Powodem takiej decyzji miały być wygórowane wymagania byłego napastnika, co według nieoficjalnych doniesień jest kłamstwem.
UWAGA: Sprawdź aktualne promocje bukmacherskie - zakłady bez ryzyka, freebety, wyższe kursy na mecz.
Zdaniem Dariusza Dziekanowskiego przedłużająca się sprawa wyboru polskiego asystenta wyjątkowo źle świadczy o Polskim Związku Piłki Nożnej.
Trwająca od dłuższego czasu farsa z wyborem polskiego asystenta w sztabie selekcjonera reprezentacji Fernando Santosa bez wątpienia nie służy wizerunkowi związku. Od dawna znamy nazwiska portugalskich współpracowników selekcjonera, za chwilę ogłoszone zostaną nazwiska piłkarzy powołanych na najbliższe zgrupowanie, a planowanego Polaka w tym sztabie jak nie było, tak nie ma - napisał w felietonie dla "Przeglądu Sportowego Onet" Dziekanowski.
A wydawać by się mogło, że ze strony PZPN była to najłatwiejsza do załatwienia sprawa. Za Leo Beenhakkera negocjacje w tej sprawie trwały kilka dni, rozmowy selekcjonera z kandydatami w sumie godzinę - dodał.
Może Santos nabrał wątpliwości po tym, jak prezes zainstalował w sztabie "ucho i oko" w osobie Radosława Michalskiego? Mam tylko nadzieję, że starszy i słynniejszy rodak Feio nie straci opanowania i spokoju i obejdzie się bez doniesień o rękoczynach - zakończył 60-latek, nawiązując do do afery w Motorze Lublin.
