Emma Raducanu musi regularnie rozgrywać mecze, jeśli planuje powrót na szczyt światowego tenisa. Taką diagnozę postawił Miles Maclagan, były szkoleniowiec Andy'ego Murraya i Laury Robson.
Brytyjka niedawno dotarła do drugiego finału WTA w swojej karierze, lecz Sorana Cirstea okazała się zbyt silna. Po tej porażce Raducanu wycofała się z turnieju Qatar Open z powodu choroby. Maclagan zauważa, że zawodniczka potrzebuje wreszcie spokoju i wiary we własne umiejętności. Liczne kontuzje oraz ciągłe rotacje w sztabie szkoleniowym nie pomagają w budowaniu formy. Ekspert podkreśla, że tenisistka musi zacząć gromadzić rozegrane spotkania, by w trudnych momentach na korcie ufać swojemu ciału i podejmowanym decyzjom.
Analizując finałową porażkę, Maclagan wskazał na brak wywarcia presji na rywalce w kluczowych momentach. Cirstea od początku grała agresywnie i z dużą pewnością siebie, co przyniosło jej sukces. Choć Raducanu zdołała doprowadzić do stanu 2:2 w drugim secie, to piąty gem okazał się decydujący dla losów meczu. Zdaniem trenera Brytyjka przegapiła okazje, by wprowadzić w poczynania przeciwniczki więcej stresu. Teraz zawodniczka skupia się na odzyskaniu własnej tożsamości boiskowej, co ma być fundamentem jej powrotu do elity.
Obecnie Raducanu pozostaje bez stałego trenera po zakończeniu półrocznej współpracy z Francisco Roigiem. W treningach pomaga jej Alexis Canter z LTA, który wspiera ją w odnajdywaniu stylu gry płynącego z jej wnętrza. Sama tenisistka przyznaje, że jest szczęśliwsza, choć przed nią wciąż długa droga. Podkreśla, że nie da się przejść od zera do stu procent natychmiast, ale ostatnie tygodnie uznaje za krok w dobrym kierunku. Najważniejszym celem pozostaje teraz odciśnięcie własnego piętna na korcie i stabilizacja formy.
