Real Madryt pokonał Atletico Madryt 3:2 w niedzielnym starciu, które do samego końca trzymało kibiców w ogromnym napięciu. Królewscy musieli odrabiać straty, by ostatecznie zainkasować komplet punktów na Santiago Bernabeu i pozostać w grze o mistrzostwo Hiszpanii. Sukces rodził się w bólach, zwłaszcza że gospodarze kończyli mecz w osłabieniu po kontrowersyjnej decyzji arbitra.
Głównym punktem zapalnym stała się sytuacja z końcowej fazy spotkania, gdy Fede Valverde obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę za faul na Alexie Baenie. Trener Alvaro Arbeloa po końcowym gwizdku nie gryzł się w język i otwarcie przyznał, że ma zupełnie inne spojrzenie na to zdarzenie niż sędzia Jose Luis Munuera Montero. Szkoleniowiec docenił fakt, że arbiter podszedł do niego z wyjaśnieniami, ale stanowczo odrzucił argumentację o użyciu nadmiernej siły przez Urugwajczyka.
Arbeloa broni Valverde i stawia na doświadczenie
Arbeloa podkreślił, że Valverde nie miał intencji wyrządzenia krzywdy rywalowi, a decyzja o wykluczeniu niepotrzebnie skomplikowała sytuację zespołu. Trener musiał też tłumaczyć się z wyborów personalnych, w tym z wystawienia Daniego Carvajala kosztem świetnie dysponowanego Trenta Alexandra-Arnolda. Hiszpan postawił na doświadczenie, co przyniosło efekt w postaci neutralizacji Lookmana. Arbeloa zaznaczył, że cieszy go posiadanie tak wielu wariantów w składzie, co pozwala drużynie zachować elastyczność w kluczowych momentach sezonu.
Wielkim wygranym wieczoru został Vinicius Junior, którego Arbeloa nazwał uosobieniem odwagi i talentu. Brazylijczyk poprowadził zespół do wygranej, pokazując determinację nawet po nieudanych zagraniach. Do gry po blisko dwumiesięcznej przerwie wrócił także Jude Bellingham. Anglik wszedł z ławki rezerwowych, a trener zapowiedział, że jego powrót do wyjściowej jedenastki będzie odbywał się stopniowo, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Kyliana Mbappe. Arbeloa przyznał, że największym wyzwaniem będzie znalezienie optymalnej roli dla tak wszechstronnego gracza.
