Atmosfera w padoku Formuły 1 gęstnieje. Choć Mercedes zajął pole position w Melbourne, to nie wyniki sportowe, a druzgocąca krytyka nowych przepisów zdominowała nagłówki. Max Verstappen i Lando Norris w ostrych słowach ocenili nową erę królowej motorsportu.
Max Verstappen nie kryje frustracji. Kierowca Red Bulla już podczas testów w Bahrajnie porównał nowe bolidy do „Formuły E na sterydach”. Po kwalifikacjach w Australii Holender przyznał, że jazda nie sprawia mu żadnej przyjemności, a w symulatorze czuł się na tyle źle, że nie chciał do niego wsiadać. Czterokrotny mistrz świata podkreślił, że emocjonalnie czuje się „pusty”, a jego pozycja startowa nie ma w tym kontekście żadnego znaczenia, bo problem leży w samej konstrukcji aut.
Kulisy burzliwej narady kierowców
Odprawa zawodników w Melbourne trwała znacznie dłużej niż zwykle i miała wyjątkowo intensywny przebieg. Głównym punktem sporu stały się strefy trybu prostego oraz kwestie docisku. FIA rozważała usunięcie jednej z nich, co wywołało polityczną burzę. Z ustaleń wynika, że za zmianami mocno optowało Audi, reprezentowane przez Gabriela Bortoleto. Jednak siedem zespołów, z wyłączeniem czołowej czwórki, zgłaszało problemy z dociskiem, co doprowadziło do otwartego konfliktu interesów między ekipami a federacją.
Lando Norris poszedł o krok dalej, nazywając obecne maszyny „prawdopodobnie najgorszymi w historii”. Brytyjczyk zauważył, że sport przeszedł od najlepszych bolidów, jakie kiedykolwiek stworzono, do konstrukcji, które po prostu „są do bani”. Zapytany o jakiekolwiek pozytywy nowych aut, Norris milczał przez siedem sekund, po czym krótko zaprzeczył. Jego zdaniem interesy producentów wzięły górę nad opiniami wszystkich dwudziestu kierowców, którzy zgodnie narzekają na obecny kierunek zmian.
FIA planuje ewaluację przepisów po Grand Prix Chin, ale znalezienie rozwiązania nie będzie łatwe. Możliwe korekty dotyczą zarządzania energią i odzyskiwania mocy, jednak Verstappen ostrzega, że ograniczenie systemów elektrycznych drastycznie spowolni czasy okrążeń. Oscar Piastri z McLarena dodaje, że problemy są wpisane w DNA nowych regulacji i nie ma prostego sposobu na ich naprawę. Pierwszy weekend wyścigowy sezonu 2026 obnażył fundamentalne słabości, które dzielą kierowców i władze sportu.
