Bunt największych gwiazd tenisa. Sinner i Sabalenka grożą bojkotem, eksperci grzmią o pomyłce

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
8 maja 2026 17:02
Bunt największych gwiazd tenisa. Sinner i Sabalenka grożą bojkotem, eksperci grzmią o pomyłce
Źródło: tennis365.com

Jannik Sinner i Aryna Sabalenka wywołali burzę w świecie tenisa. Największe gwiazdy ATP i WTA otwarcie krytykują wysokość nagród pieniężnych w turniejach wielkoszlemowych. Sinner zasugerował nawet możliwość bojkotu najważniejszych imprez w kalendarzu. To reakcja na słowa Sabalenki, która głośno wytyka brak odpowiednich wzrostów płac na końcowych etapach turniejów. Czy tenisistów czeka otwarty konflikt z organizatorami największych wydarzeń sportowych na świecie?

Mark Petchey i CoCo Vandeweghe na antenie The Tennis Channel studzą jednak emocje zawodników. Ich zdaniem pretensje są kierowane pod niewłaściwy adres. Petchey wylicza twarde dane: aż 58 procent ubiegłorocznych zarobków Sabalenki pochodziło z zaledwie 27 meczów w Wielkim Szlemie. W przypadku mężczyzn z pierwszej setki rankingu te turnieje generują średnio 62 procent rocznych dochodów, mimo że stanowią tylko 14 procent wszystkich rozegranych spotkań w sezonie.

Kto naprawdę zawodzi zawodników?

Vandeweghe twierdzi wprost, że to władze ATP i WTA zawiodły graczy bardziej niż organizatorzy Wielkich Szlemów. Eksperci wskazują na rażąco niskie stawki w turniejach rangi 250, gdzie porażka w pierwszej rundzie to zaledwie 6500 dolarów. Krytyka dotyczy też nowego, dwutygodniowego formatu turniejów Masters, takich jak w Madrycie czy Rzymie. Choć generują one większe zyski z biletów, zawodnicy nie widzą z tego tytułu odpowiednich profitów, a muszą pozostawać w pełnym skupieniu przez znacznie dłuższy czas.

Problemem mają być również powiązania wewnątrz struktur tenisowych. Vandeweghe zwraca uwagę na obecność agentów w zarządach, którzy jednocześnie posiadają udziały w turniejach. To rodzi konflikty interesów i utrudnia sprawiedliwy podział przychodów. Podczas gdy zwycięzcy US Open w 2025 roku zgarnęli po 5 milionów dolarów, sytuacja graczy z niższych miejsc rankingu pozostaje trudna. To właśnie te nierówności i decyzje władz cyklu, a nie polityka Wielkich Szlemów, mają być prawdziwym źródłem kryzysu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!