Liverpool doznał bolesnego ciosu w walce o podpis wschodzącej gwiazdy AS Monaco, Maghnesa Akliouche. Choć klub z Anfield monitorował sytuację 24-letniego reprezentanta Francji, wszystko wskazuje na to, że wyścig o jego usługi wygrało Paris Saint-Germain.
Paryżanie od miesięcy pracowali nad tym transferem i mają teraz ogromną przewagę nad konkurencją z Anglii. Akliouche porozumiał się już z PSG w sprawie warunków kontraktu indywidualnego, co stawia Liverpool w bardzo trudnej sytuacji. Choć media donosiły o zainteresowaniu ze strony Manchesteru United i Tottenhamu, to właśnie projekt w stolicy Francji najbardziej przekonał zawodnika. Monaco oczekuje za swojego gracza około 50 milionów euro i do tej pory odrzucało oferty, ale negocjacje zmierzają do szczęśliwego finału.
Paryż wygrywa wyścig o następcę gwiazd
Dla Liverpoolu moment tej porażki jest wyjątkowo niefortunny. Klub szuka wzmocnień w bocznych sektorach boiska po odejściu Mohameda Salaha, a Akliouche ze swoimi 18 punktami w klasyfikacji kanadyjskiej w poprzednim sezonie wydawał się idealnym kandydatem. Francuz potrafi grać na prawym skrzydle, schodzić do środka i kreować sytuacje między liniami. Mimo wstępnego zapytania ze strony Anglików, otoczenie piłkarza jasno komunikuje, że jego jedynym celem jest przeprowadzka do Paryża, co praktycznie przekreśla szanse na jakikolwiek zwrot akcji.
Obecnie jedyną przeszkodą pozostaje ostateczne porozumienie między klubami co do kwoty odstępnego. Rozmowy trwają, a obie strony są coraz bliżej kompromisu, który pozwoli Akliouche stać się drugim letnim wzmocnieniem mistrzów Francji. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, 24-latek podpisze pięcioletni kontrakt i jeszcze w tym tygodniu oficjalnie dołączy do zespołu z Paryża. Liverpool natomiast zostaje z pustymi rękami i musi natychmiast zmienić kierunek poszukiwań nowego lidera ofensywy.
