Dominik Livaković wyrasta na głównego kandydata do obsadzenia bramki Olympiakosu Pireus w nadchodzącym sezonie. Jak donoszą media, grecki klub wykazuje się największą determinacją w walce o 31-letniego reprezentanta Chorwacji, wyprzedzając w negocjacjach takie marki jak Torino czy Crystal Palace. Choć agent zawodnika, Andy Bara, prowadził rozmowy w Stambule na temat potencjalnego powrotu bramkarza do Dinama Zagrzeb, szanse na taki scenariusz maleją z każdym dniem. Obecnie to właśnie zespół z Pireusu jest gotowy spełnić oczekiwania finansowe Fenerbahçe i uczynić Livakovicia swoim numerem jeden między słupkami.
Dominik Livaković
Fenerbahçe→Olympiakos Piraeus
Decyzja o opuszczeniu Stambułu po zaledwie jednym sezonie ma głębokie podłoże pozasportowe. O sprawie zrobiło się głośno za sprawą tamtejszych mediów, które przypominają o traumatycznych wydarzeniach z meczu przeciwko Trabzonsporowi. Livaković został wówczas zaatakowany przez kibiców, którzy wtargnęli na murawę – jeden z agresorów uderzył bramkarza w twarz, a wcześniej zawodnik został trafiony nieznanym przedmiotem rzuconym z trybun. Według relacji świadków, Chorwat w szatni miał być „roztrzęsiony ze strachu” i deklarować, że nie chce już dłużej przebywać w Turcji. Choć sztab szkoleniowy próbował uspokoić sytuację, chęć odejścia pozostała niezmienna.
Olympiakos widzi w Livakoviciu idealnego następcę Konstantinosa Tzolakisa, który wzbudza zainteresowanie większych europejskich klubów. Grecy są skłonni zapłacić za Chorwata kwotę oscylującą wokół pięciu milionów euro, co pokrywa się z rynkową wyceną zawodnika. Fenerbahçe, mimo posiadania długoletniego kontraktu z bramkarzem, nie zamierza robić mu przeszkód w transferze, biorąc pod uwagę okoliczności i determinację samego gracza. Jedynym znakiem zapytania pozostaje obecnie stan zdrowia golkipera – jeśli drobny uraz, z którym się zmaga, nie okaże się poważny, finalizacja przenosin do Pireusu może nastąpić w najbliższym czasie.
Warto przypomnieć, że Livaković ma za sobą krótki i niezbyt udany epizod na wypożyczeniu w hiszpańskiej Gironie, gdzie nie zdołał zaliczyć żadnego oficjalnego występu. Teraz doświadczony bramkarz szuka stabilizacji w miejscu, gdzie odzyska spokój po burzliwych miesiącach w lidze tureckiej. Według doniesień serwisu Germanijak, Olympiakos jest w stanie zagwarantować mu nie tylko status pierwszej rękawicy, ale także warunki finansowe zbliżone do tych, na jakie mógł liczyć w Stambule, co czyni ofertę z Grecji najbardziej atrakcyjną na stole.