Taylor Fritz wyrasta na jedną z kluczowych postaci w narastającym sporze o pieniądze w świecie tenisa. Amerykanin dołączył do grupy zawodników rozważających bojkot turniejów Wielkiego Szlema. Jak donoszą media, sportowiec nie gryzie się w język i wprost nazywa obecną dystrybucję nagród finansowych niesprawiedliwą.
Podczas turnieju w Genewie Fritz przyznał, że brał udział w spotkaniach z innymi ważnymi graczami w tej sprawie. Tenisista zauważył, że choć Wielkie Szlemy wypłacają wyższe kwoty niż pozostałe turnieje, to procentowy udział nagród w generowanych przychodach jest niższy niż w ubiegłym roku. Amerykanin podkreślił, że to zawodnicy napędzają zyski i tworzą widowisko, dlatego obecna sytuacja budzi jego stanowczy sprzeciw. Solidarność w tej kwestii wyrazili już wcześniej tacy gracze jak Jannik Sinner, Coco Gauff czy Aryna Sabalenka.
Rozłam w światowej czołówce przed Roland Garros
Mimo że bojkot podczas nadchodzącego Roland Garros wydaje się mało prawdopodobny, napięcie w szatniach jest wyczuwalne. Madison Keys zadeklarowała gotowość do protestu, podczas gdy Emma Raducanu zajęła odmienne stanowisko. Brytyjka, która niedawno podpisała kontrakt z Uniqlo wart 3,5 miliona dolarów rocznie, stwierdziła w Rzymie, że nie weźmie udziału w bojkocie. Dla niej najważniejsze są wartości, których nie da się kupić, co stawia ją w opozycji do rosnącej grupy niezadowolonych gwiazd domagających się zmian finansowych.
