Emma Raducanu wyrasta na jedną z najbardziej zdeterminowanych zawodniczek przed startem zmagań na trawie. Brytyjska tenisistka ma za sobą wyjątkowo trudny czas w sezonie 2026, ale liczy na szybkie odwrócenie karty. Jak donoszą media, zawodniczka skupia się teraz na turnieju w Queen’s, który ma być fundamentem pod wielkoszlemowy Wimbledon.
Ostatnie miesiące były dla Raducanu pasmem rozczarowań. Pierwsza rakieta Wielkiej Brytanii rozegrała zaledwie dwa mecze na mączce, nie odnosząc ani jednego zwycięstwa. Problemy zdrowotne, w tym infekcja wirusowa złapana w pierwszej połowie roku, wyraźnie odbiły się na jej formie fizycznej. Po bolesnej porażce z Solaną Sierrą w pierwszej rundzie Roland Garros, tenisistka zdecydowała się na natychmiastowy powrót do treningów, by jak najszybciej zapomnieć o niepowodzeniu w stolicy Francji.
Nowy plan na trawę i walka o przełamanie
Podczas konferencji prasowej w Queen’s zawodniczka wskazała konkretne elementy, nad którymi pracuje na korcie. Raducanu koncentruje się przede wszystkim na serwisie oraz returnie, ponieważ uważa, że na nawierzchni trawiastej jakość pierwszego uderzenia ma kluczowe znaczenie dla losów punktu. Tenisistka wierzy, że lepsze otwieranie wymian pozwoli jej narzucić własny styl gry i odzyskać pewność siebie, której brakowało w poprzednich miesiącach.
Statystyki przemawiają na korzyść Brytyjki, gdy tylko przenosi się na trawę. Na Wimbledonie legitymuje się imponującym wskaźnikiem 69 procent wygranych meczów, dwukrotnie docierając do czwartej rundy turnieju. W ubiegłym roku pokonała tam Marketę Vondrousovą, zanim uległa liderce rankingu, Arynie Sabalence. Choć Raducanu nie potwierdziła jeszcze startów między Queen’s a Wimbledonem, jej celem pozostaje nawiązanie do najlepszych wyników przed własną publicznością.
