Reprezentacja Portugalii żegna się z mistrzostwami świata w atmosferze dużego rozczarowania. Choć drużyna z Półwyspu Iberyjskiego jechała na turniej z wielkimi nadziejami, rzeczywistość okazała się brutalna. Głos w sprawie postawy zespołu zabrał jeden z jego liderów, Bruno Fernandes, który wprost ocenił występy swojej drużyny na amerykańskich boiskach.
„Nasz mundial był negatywny. Celem było wygranie pucharu, a nie dotarliśmy nawet do finału” – przyznał bez ogródek pomocnik. Te słowa najlepiej oddają nastroje panujące w obozie Portugalczyków, którzy mierzyli w najwyższe cele, a kończą imprezę ze sporym niedosytem.
Dla pomocnika Manchesteru United turniej w USA, Meksyku i Kanadzie był kolejną szansą na odniesienie sukcesu z kadrą narodową, w której rozegrał już ponad 90 spotkań. Mimo statusu gwiazdy światowego formatu, Fernandes nie zdołał poprowadzić swojej reprezentacji do strefy medalowej, co sam uznaje za porażkę.
