Flamengo otrzymało potężny cios w staraniach o sprowadzenie Rodrigo Muniza, ponieważ Fulham wyznaczyło ogromną cenę wywoławczą na poziomie 40 milionów euro. Jak donoszą media, taka wycena może całkowicie przekreślić szanse na powrót Brazylijczyka do macierzystego klubu już tego lata.
Klub z Rio de Janeiro ma świadomość, że Muniz wymagałby znacznych nakładów finansowych, jednak kwota przekraczająca 40 milionów euro jest uznawana za ekstremalnie wysoką jak na brazylijskie standardy. Nawet dla jednej z najbogatszych drużyn w kraju, jaką jest Flamengo, wyrównanie żądań Fulham stanowi ogromne wyzwanie. Choć napastnik byłby wielkim wzmocnieniem formacji ofensywnej, na ten moment Brazylijczycy po prostu nie mogą sobie pozwolić na sfinalizowanie takiej transakcji bez zmiany stanowiska Anglików.
Arbeloa wierzy w odrodzenie brazylijskiego snajpera
Sytuacja Muniza w Londynie jest nieoczywista, biorąc pod uwagę, że kontuzje zepsuły jego kampanię 2025/26. Napastnik wystąpił w zaledwie 25 meczach i zdobył tylko jedną bramkę, ale Fulham pozostaje przekonane, że 25-latek odzyska formę pod wodzą nowego trenera, Alvaro Arbeloi. Szkoleniowiec ufa wychowankowi akademii Flamengo i liczy, że pełny okres przygotowawczy pozwoli mu zapomnieć o problemach zdrowotnych. Po odejściu Raula Jimeneza rola Muniza w zespole ma być znacznie większa.
Obecnie Flamengo nie złożyło jeszcze formalnej oferty ani nie rozpoczęło oficjalnych negocjacji z przedstawicielem Premier League. Zainteresowanie ma charakter wstępny, a klub analizuje realność finansową operacji. Fulham znajduje się w silnej pozycji negocjacyjnej, ponieważ kontrakt zawodnika obowiązuje aż do 2030 roku. Bez zmiękczenia postawy londyńczyków, powrót Muniza na Maracanę wydaje się coraz bardziej odległą perspektywą, a sam piłkarz skupia się teraz na treningach w Anglii.
