Joao Fonseca wyrasta na nową gwiazdę męskiego tenisa. Brazylijski nastolatek właśnie zameldował się w swoim pierwszym ćwierćfinale turnieju rangi ATP 1000 w Monte Carlo. W imponującym stylu odprawił doświadczonego Matteo Berrettiniego, wygrywając 6:3, 6:2.
Młody zawodnik od początku narzucił rywalowi ogromną presję. Fonseca świetnie returnował i pewnie pilnował własnego podania, co pozwoliło mu kontrolować przebieg spotkania przed wypełnionymi trybunami Monte Carlo Country Club. Tenisista przyznał po meczu, że długo czekał na taki wynik i czuje się niezwykle pewny siebie. Wygrana nad Włochem to dla niego dowód, że ciężka praca przynosi efekty, choć 19-latek zachowuje pokorę w ocenie swoich obecnych możliwości na tle światowej czołówki.
Marsz w stronę czołowej trzydziestki rankingu ATP
Sukces w Monako ma wymierny wpływ na sytuację Brazylijczyka w zestawieniu najlepszych tenisistów świata. W rankingu „live” Fonseca przesunął się już o pięć pozycji i zajmuje 35. miejsce. Kolejne zwycięstwo w turnieju pozwoli mu wskoczyć do czołowej trzydziestki, co ma kluczowe znaczenie w kontekście nadchodzącego French Open. Wysoka lokata zagwarantowałaby mu rozstawienie podczas majowych zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, ułatwiając teoretycznie drogę w początkowych fazach wielkoszlemowej rywalizacji.
Mimo świetnej formy Fonseca studzi nastroje dotyczące natychmiastowej walki o fotel lidera. Po niedawnych porażkach z Jannikiem Sinnerem i Carlosem Alcarazem w Indian Wells oraz Miami, zawodnik otwarcie mówi, że potrzebuje czasu na wypracowanie regularności. Greg Rusedski, były brytyjski tenisista, ocenia, że Brazylijczyk ma potencjał, by dołączyć do walki o najwyższe cele, ale nastąpi to prawdopodobnie za rok. Fonseca podkreśla, że chce pisać własną historię i spokojnie budować swoją pozycję w tourze.
