Lucas Perri wyrasta na głównego bohatera transferowych negocjacji między Leeds United a Torino. Brazylijski bramkarz jest o krok od przeprowadzki do Włoch, jednak transakcja utknęła w martwym punkcie z powodu decyzji angielskiego klubu.
Sytuacja 28-letniego golkipera w Leeds United stała się skomplikowana po tym, jak Daniel Farke odsunął go od składu na rzecz Karla Darlowa w połowie sezonu 2025/26. Perri, który kosztował klub 16 milionów euro po transferze z Lyonu w styczniu 2024 roku, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Liczne kontuzje oraz niestabilna forma sprawiły, że Brazylijczyk rozegrał tylko 20 spotkań, w których wpuścił aż 33 bramki. Mimo to jego nazwisko wciąż budzi zainteresowanie na rynku europejskim, a Serie A ma być dla niego szansą na nowy start.
Torino czeka na sygnał z Elland Road
Włoski klub desperacko potrzebuje wzmocnień między słupkami, ponieważ Franco Israel zmaga się z poważnym urazem barku, a Alberto Paleari zbliża się do końca kariery. Torino i Leeds United osiągnęły już porozumienie w sprawie rocznego wypożyczenia, a sam zawodnik zaakceptował warunki kontraktu. Operacja jest jednak wstrzymana do momentu, aż zespół z West Yorkshire zakontraktuje następcę. Na liście życzeń Leeds znajduje się James Trafford, ale dopóki nowy bramkarz nie podpisze umowy, Perri musi pozostać w Anglii.
Choć Leeds United początkowo liczyło na definitywną sprzedaż zawodnika, aby odzyskać część zainwestowanych środków, ostatecznie przystało na opcję wypożyczenia. Dla Torino to rozwiązanie niemal bezbolesne finansowo, a dla samego Perriego ucieczka z klubu, w którym według ostatnich doniesień nie ma już przyszłości. Wcześniej o bramkarza zabiegał turecki Besiktas, lecz wtedy rozmowy zakończyły się fiaskiem. Teraz wszystko zależy od tempa, w jakim Leeds sprowadzi nowego konkurenta dla Darlowa.
