Elena Rybakina przeżywa trudne chwile tuż przed rozpoczęciem wielkoszlemowego US Open. Kazaszka, która wciąż nie pojawiła się na kortach treningowych w Nowym Jorku, otwarcie mówi o walce z urazem nogi i ryzyku związanym z powrotem do gry.
Problemy zdrowotne drugiej rakiety świata zaczęły się podczas turnieju w Cincinnati, gdzie w ćwierćfinałowym starciu z Igą Świątek zdołała rozegrać zaledwie pięć gemów. Początkowo sztab zawodniczki obawiał się uszkodzenia ścięgna Achillesa, co mogłoby oznaczać dłuższą przerwę. „Nie mogłam się nawet odepchnąć przy serwisie. Boli przy chodzeniu, dowiemy się więcej jutro po rezonansie” – przyznała Rybakina tuż po tamtym spotkaniu. Choć najczarniejsze scenariusze dotyczące Achillesa zostały wykluczone, sytuacja wciąż jest napięta, a tenisistka nie trenowała jeszcze na obiektach Flushing Meadows.
Mimo braku aktywności na korcie, zawodniczka przekazała nieco bardziej optymistyczne wieści w rozmowie z The Mirror US. Podkreśliła, że proces regeneracji przebiega zgodnie z planem, choć priorytetem pozostaje pełne wyleczenie urazu. „Nabawiłam się kontuzji podczas ostatniego turnieju, więc robię wszystko, co możliwe, aby dojść do siebie. Na razie idzie to dobrze. Niestety nie byłam jeszcze na korcie, by trenować. Spróbujemy w ciągu najbliższych kilku dni, ale wygląda na to, że jest w porządku. Mam nadzieję, że na mój pierwszy mecz będzie dobrze” – wyjaśniła reprezentantka Kazachstanu.
Wycofanie się z turnieju miksta, w którym miała wystąpić u boku Taylora Fritza, było jasnym sygnałem, że zdrowie jest teraz najważniejsze. Rybakina ma świadomość, że każdy dzień odpoczynku jest na wagę złota przed niedzielnym startem turnieju głównego. „To było bardzo ważne, aby odpocząć. W sumie mam około 10 dni na regenerację i jeszcze kilka na przygotowania. Wszystko zależy od tego, kiedy wypadnie mój pierwszy mecz, ale po prostu nie chcemy się spieszyć. Daję sobie czas, aby być gotową na sto procent” – dodała tenisistka.
Walka o fotel liderki rankingu WTA
Stawka tegorocznego US Open jest dla Rybakiny wyjątkowo wysoka, ponieważ 27-latka ma realną szansę na zdetronizowanie Aryny Sabalenki. Białorusinka broni w Nowym Jorku 2000 punktów za zeszłoroczny tytuł, co otwiera Kazaszce drogę na szczyt. Aby po raz pierwszy w karierze zostać numerem jeden światowego rankingu, aktualna mistrzyni Australian Open musi dotrzeć przynajmniej do półfinału amerykańskiego szlema. Wszystko zależy teraz od tego, jak jej organizm zareaguje na pierwsze obciążenia treningowe po kontuzji nogi.
