Szokujące wieści z kortów w Miami. Jasmine Paolini, Elina Switolina oraz młoda Iva Jovic zakończyły swój udział w prestiżowym turnieju WTA 1000 na etapie trzeciej rundy. Najmocniej porażkę odczuje Włoszka, która broniła ogromnej liczby punktów za ubiegłoroczny półfinał.
Paolini stoczyła morderczy bój z Jeleną Ostapenko, ale ostatecznie uległa Łotyszce 7:5, 2:6, 5:7. Ten wynik oznacza dla niej rankingową katastrofę. Ponieważ rok temu dotarła do półfinału, straci aż 325 punktów, co skutkuje spadkiem na ósme miejsce w zestawieniu Live Rankings. Z turniejem pożegnała się także rozstawiona z numerem dziewiątym Switolina. Ukrainka niespodziewanie przegrała z Hailey Baptiste 3:6, 5:7, choć paradoksalnie w rankingu wyprzedzi Paolini i awansuje na siódmą lokatę.
Finansowy zastrzyk i rankingowe przetasowania
Mimo bolesnych porażek, zawodniczki nie wyjeżdżają z Florydy z pustymi rękami. Za dotarcie do trzeciej rundy każda z nich otrzyma czek na kwotę 61 865 dolarów. Dla Switoliny, której zarobki na korcie przekroczyły już 28 milionów dolarów, to kropla w morzu, ale dla 18-letniej Ivy Jovic każda taka suma ma znaczenie. Amerykanka, mimo porażki z Talią Gibson 2:6, 2:6, zanotuje awans na 16. miejsce w rankingu, ponieważ w zeszłym roku w ogóle nie startowała w Miami.
Niedziela była dniem klęski wielu faworytek. Z zawodami pożegnały się również Madison Keys, która po trzech setach uznała wyższość Zheng Qinwen, oraz Marta Kostiuk pokonana przez Jelenę Rybakinę. Swój mecz przegrała także Leylah Fernandez, która nie znalazła sposobu na Jessicę Pegulę. Rywalizacja w Miami wchodzi w decydującą fazę, ale już bez wielu czołowych nazwisk, które musiały pogodzić się z utratą punktów i szans na końcowy triumf.
