Arsenal przeżył prawdziwy dramat w finale Ligi Mistrzów w Budapeszcie. Po remisie 1:1 z Paris Saint-Germain, o losach trofeum zdecydowały rzuty karne, w których londyńczycy ulegli 3:4. Choć ekipa Mikela Artety była niepokonana przez niemal cały turniej i imponowała defensywą, w najważniejszym momencie zabrakło jej skuteczności pod bramką rywala.
Porażka obnażyła brak klasycznego snajpera i nieprzewidywalnego skrzydłowego, który potrafiłby rozstrzygnąć losy wyrównanego starcia. Solidność Declana Rice'a oraz duetu Saliba i Gabriel wystarczyła do zdominowania rozgrywek, ale nie do postawienia kropki nad i. Teraz klub musi podjąć radykalne kroki na rynku transferowym, aby w przyszłym sezonie wreszcie sięgnąć po puchar.
Trzy transfery do wygrania Ligi Mistrzów
Głównym celem na szczyt listy życzeń jest Victor Osimhen. Nigeryjczyk ma zagwarantować bramki, których nie dostarczył Gabriel Jesus, a Viktor Gyökeres miewał wahania formy. Osimhen to fizyczność i instynkt killera, jednak o jego podpis Arsenal powalczy z Manchesterem United i Barceloną. To może być najdroższa operacja w letnim oknie, ale niezbędna do zmiany oblicza ataku.
Kolejnym wzmocnieniem ma być Yan Diomande, który wniesie szybkość i drybling na lewe skrzydło, odciążając Bukayo Sakę. W środku pola Arteta widzi Mateusa Fernandesa. 21-latek ma zapewnić kontrolę nad tempem meczu i zastąpić Martina Zubimendiego, który stracił na znaczeniu w końcówce sezonu. O Fernandesa biją się już jednak Liverpool, Chelsea oraz PSG.
