Emma Raducanu nie wykorzystała szansy na zdobycie drugiego tytułu w karierze podczas turnieju w Queen’s Club. Brytyjka musiała uznać wyższość Donny Vekic, przegrywając w finale 0:6, 6:7 (6:8). Mimo ogromnego wsparcia lokalnej publiczności, 23-letnia tenisistka nie zdołała przełamać oporu chorwackiej rywalki, która do głównej drabinki trafiła jako szczęśliwa przegrana z kwalifikacji.
Początek spotkania był dla Raducanu druzgocący, ponieważ Vekic zdominowała kort, wygrywając pierwszego seta do zera. Choć w drugiej partii reprezentantka gospodarzy prowadziła już 5:2, nie potrafiła postawić kropki nad i. Chorwatka odrobiła straty i zachowała zimną krew w tie-breaku, pieczętując swój triumf. Dla Raducanu to bolesny moment, gdyż jej oczekiwanie na turniejowe zwycięstwo trwa nieprzerwanie od sensacyjnego sukcesu w US Open w 2021 roku.
Emocjonalne wyznanie na Andy Murray Arena
Tuż po zakończeniu rywalizacji Emma Raducanu nie kryła wzruszenia, dziękując fanom za doping, który towarzyszył jej przez cały tydzień w Londynie. „To był dla mnie niesamowity tydzień, dojście tutaj do finału, gra w moim rodzinnym mieście, w moim domowym turnieju” – przyznała Raducanu. Tenisistka doceniła klasę przeciwniczki, zauważając, że Donna Vekic grała ekstremalnie dobrze od początku do samego końca, co zmusiło Brytyjkę do ogromnego wysiłku w drugim secie.
Występ w finale pozwolił Raducanu zainkasować 325 punktów rankingowych, co przełożyło się na awans na 31. miejsce w światowym zestawieniu. Zwyciężczyni, Donna Vekic, dzięki 500 punktom przesunęła się na 32. lokatę. Obie zawodniczki podkreślały wyjątkowość turnieju w Queen’s Club, który dla kobiet przywrócono dopiero w 2025 roku. Raducanu wyraziła nadzieję, że impreza ta pozostanie w kalendarzu na nadchodzące lata, stając się stałym punktem sezonu na trawie.
