Górnik Zabrze w kapitalnym stylu pokonał Pogoń Szczecin 3:0 na wyjeździe w meczu 5. kolejki Ekstraklasy. Po bezbramkowej pierwszej połowie, goście pokazali swoją siłę w drugiej części spotkania, aplikując gospodarzom trzy gole w zaledwie 10 minut. Dla „Portowców” to kolejna porażka w tym sezonie, która jeszcze bardziej pogłębia kryzys szczecińskiej drużyny.

W skrócie:
- Górnik Zabrze rozbił Pogoń Szczecin 3:0, strzelając wszystkie bramki w drugiej połowie
- Sondre Liseth, Erik Janża i Ousmane Sow zdobyli bramki dla zabrzan w ciągu zaledwie 10 minut
- Pogoń Szczecin znajduje się w głębokim kryzysie, a przyszłość trenera Roberta Kolendowicza stoi pod znakiem zapytania
Niemrawa pierwsza połowa bez goli
Pierwsza część spotkania w Szczecinie nie przyniosła zbyt wielu emocji. Choć Górnik częściej utrzymywał się przy piłce, to obie drużyny miały swoje szanse. W 11. minucie zabrzanie zmusili Valentina Cojocaru do interwencji po strzale Taofeeka Ismaheela z okolic 16. metra. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Musy Juwary, który trafił w słupek. Minutę później poprzeczkę główką obił Linus Wahlqvist. Pech „Portowców” przy wykończeniu akcji sprawił, że pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Górnik przed przerwą również miał problemy z celnością – poza wspomnianym strzałem Ismaheela, piłka po uderzeniach zabrzan lądowała głównie na bandach reklamowych. Nic nie zapowiadało huraganu, który nadejdzie po zmianie stron.
Dziesięciominutowe tornado Górnika po przerwie
Druga połowa rozpoczęła się od dominacji gości. W 59. minucie Sondre Liseth wykorzystał fatalną stratę gospodarzy na własnej połowie i precyzyjnym, podkręconym strzałem pokonał bramkarza Pogoni. Siedem minut później, po rzucie rożnym, Erik Janża podwyższył prowadzenie Górnika do 2:0.
Kompletnie zdezorientowani „Portowcy” nie zdążyli się otrząsnąć, gdy w 69. minucie Ousmane Sow przejął piłkę, minął bramkarza i ustalił wynik spotkania na 3:0. W ciągu zaledwie 10 minut Górnik kompletnie zdominował przeciwnika, pokazując niezwykłą skuteczność.
Kibice Pogoni nie kryli swojego niezadowolenia – część z nich opuściła stadion przed końcowym gwizdkiem, a pozostali głośno wygwizdali swoich piłkarzy schodzących z boiska. Do końca spotkania nic już się nie zmieniło. Gospodarzy stać było jedynie na niecelny strzał głową Mariana Huji, a Górnik spokojnie kontrolował przebieg meczu.
Kryzys w Szczecinie się pogłębia
Sytuacja Pogoni Szczecin staje się coraz trudniejsza. Drużyna, która miała w tym sezonie walczyć o czołowe lokaty, znajduje się w głębokim dołku. Z dotychczasowych pięciu meczów wygrała zaledwie jeden i to na własnym stadionie. Wcześniej „Portowcy” nie potrafili zwyciężyć na wyjazdach, nawet z beniaminkami Ekstraklasy, remisując 1:1 z Bruk-Bet Termalicą i przegrywając 1:2 z Arką Gdynia.
Porażka przed własną publicznością z Górnikiem stawia pod dużym znakiem zapytania przyszłość trenera Roberta Kolendowicza. Tymczasem zabrzanie pod wodzą nowego szkoleniowca Michala Gasparika, po okresie niestabilnej formy (dwa zwycięstwa i dwie porażki), pokazali pełnię swoich możliwości, dominując rywala w każdym aspekcie gry.
Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 0:3 (0:0) Bramki: Liseth (59′), Janża (66′), Sow (69′)
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist, Loncar, Huja (72. Biegański), Borges – Ulvestad (72. Smoliński), Przyborek (64. Mukairu) – Juwara, Pozo, Grosicki (72. Koutris) – Koulouris (64. Kostorz) Trener: Robert Kolendowicz
Górnik: Łubik – Szcześniak (90. Szala), Josema, Janicki, Janża – Kubicki, Hellebrand (88. Donio), Ambros – Ismaheel (88. Abdullahi), Massimo (46. Sow), Liseth (88. Tsiringotis) Trener: Michal Gasparik
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork) Żółte kartki: Juwara, Wahlqvist (Pogoń)

