Benjamin Pavard nie przekonał do siebie władz Olympique Marsylia i prawdopodobnie wróci do Mediolanu. Francuski klub nie zamierza aktywować klauzuli wykupu defensora opiewającej na 15 milionów euro.
Sytuacja w Marsylii stała się napięta po odejściu trenera Roberto De Zerbiego, który był głównym zwolennikiem sprowadzenia Pavarda. Choć obrońca regularnie pojawiał się na boisku, jego postawa budziła spore zastrzeżenia i często bywała określana jako podejrzana. Les Phocéens sygnalizują już Interowi, że jedyną drogą do pozostania zawodnika w Ligue 1 jest uzyskanie znaczącej zniżki. Oba kluby utrzymują wprawdzie świetne relacje, co potwierdzały wcześniejsze transfery Sancheza czy Correi, ale sportowa forma Francuza stawia transakcję pod znakiem zapytania.
Inter już wcześniej miał wątpliwości dotyczące stylu życia i profesjonalizmu Pavarda, co ostatecznie doprowadziło do jego wypożyczenia. Czarę goryczy przelała awantura telefoniczna z otoczeniem piłkarza po tym, jak Christian Chivu posadził go na ławce w meczu przeciwko Udinese. Włodarze Nerazzurrich, którzy zapłacili za niego Bayernowi Monachium aż 31 milionów euro, szybko znaleźli następcę w osobie Manuela Akanjiego. Teraz mediolańczycy będą musieli prawdopodobnie zaakceptować minimalną kwotę sprzedaży, aby uniknąć strat w bilansie finansowym i definitywnie pozbyć się zawodnika.
