Bayern Monachium bacznie obserwuje sytuację Joao Palhinhi w Tottenhamie, ale portugalski pomocnik nie jest już częścią planów kadrowych bawarskiego klubu. Jak donosi Sport1, władze z Monachium liczą na definitywne odejście zawodnika. Niemiecki gigant chce w ten sposób zminimalizować straty finansowe po nieudanej inwestycji w pomocnika.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że Tottenham walczy obecnie o utrzymanie w Premier League. Palhinha trafił do Londynu na wypożyczenie latem 2025 roku po rozczarowującym sezonie w Bundeslidze, gdzie nie zdołał wywalczyć miejsca w składzie. Choć w Anglii odzyskał formę i rozegrał 29 meczów, notując 6 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej oraz imponujące 4,2 odbioru na mecz, jego przyszłość wisi na włosku. Spadek Spurs z ligi uniemożliwi aktywację klauzuli wykupu.
Finansowa pułapka i nowa wizja Vincenta Kompany'ego
Bayern Monachium zapłacił za Portugalczyka 50 milionów euro plus dodatki, a teraz jest gotowy zaakceptować ofertę rzędu 25 milionów euro. To zaledwie połowa pierwotnej kwoty, ale klub uznaje to za akceptowalne rozwiązanie. Trener Vincent Kompany stawia na nową hierarchię w środku pola. Po odejściu Leona Goretzki, priorytetem jest znalezienie młodszych graczy, którzy będą wspierać Joshuę Kimmicha oraz Aleksandara Pavlovicia w nadchodzących rozgrywkach.
Dla Palhinhi powrót do Monachium oznaczałby marginalną rolę w zespole i brak regularnej gry. Pomocnik znajduje się na rozdrożu, a jego los zależy od wyników sportowych Tottenhamu. Jeśli londyńczycy utrzymają się w elicie, transfer definitywny stanie się realny. Bayern czeka na taki scenariusz, chcąc ostatecznie zamknąć temat zawodnika, który nie pasuje do obecnych ram taktycznych drużyny z Bawarii.
