Barcelona wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Jana Virgilego, 18-letniego skrzydłowego Mallorki. Jak donoszą media, klub z Katalonii zamierza wykorzystać unikalną szansę rynkową, która pojawiła się po spadku zespołu z Balearów z La Liga. Dyrektor sportowy Deco intensywnie pracuje nad wzmocnieniem lewego skrzydła, a powrót wychowanka stał się priorytetem ze względu na wyjątkowo niską cenę operacji.
Sytuacja kadrowa na skrzydłach Barcelony pozostaje niepewna, ponieważ przyszłość Marcusa Rashforda wciąż zależy od negocjacji z Manchesterem United w sprawie przedłużenia wypożyczenia. Niezależnie od decyzji Anglika, Hansi Flick chce mieć w kadrze młodszą alternatywę dla Raphinhi. Jan Virgili, sprzedany rok temu za 3,5 mln euro, idealnie wpisuje się w tę strategię. Barcelona zachowała przy jego sprzedaży 40 procent praw do kolejnego transferu, co teraz daje im ogromną przewagę finansową nad konkurencją.
Spadek Mallorki zmienia zasady gry
Pierwotnie klauzula wykupu Virgilego wynosiła 30 mln euro, co przy uwzględnieniu udziałów Barcelony oznaczało wydatek rzędu 18 mln euro. Degradacja Mallorki spowodowała jednak, że kwota odstępnego w jego kontrakcie spadła do zaledwie 12 mln euro. Dzięki zapisom w umowie, ekipa z Camp Nou może go odzyskać za jedyne 7 mln euro. To o 5 mln euro mniej, niż musiałby zapłacić Real Betis, który również wykazuje poważne zainteresowanie młodym zawodnikiem.
Virgili ma za sobą obiecujący sezon w La Liga, gdzie w 31 występach zanotował dwa gole i cztery asysty. Nawet jeśli Hansi Flick nie znajdzie dla niego miejsca w podstawowym składzie, transfer za 7 mln euro jest dla klubu bezpiecznym ruchem biznesowym. Barcelona mogłaby natychmiast sprzedać go za kwotę przekraczającą 10 mln euro, generując szybki zysk i zachowując kontrolę nad przyszłością gracza poprzez kolejne klauzule w nowej umowie.
