Barcelona została mistrzem Hiszpanii po raz 29. w historii, broniąc tytułu w wielkim stylu. Kataloński gigant zakończył sezon z dorobkiem 94 punktów, wyprzedzając Real Madryt o osiem oczek. Decydujący cios zadano 10 maja na Camp Nou, gdzie gospodarze pokonali odwiecznego rywala 2:0, pieczętując triumf na trzy kolejki przed końcem rozgrywek.
Sukces ten ma wyjątkowy wymiar dla Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec prowadził zespół do zwycięstwa w cieniu osobistej tragedii, stając się jednocześnie drugim trenerem po Pepie Guardioli, który wygrał dwa pierwsze domowe Klasyki. Barcelona pod jego wodzą zanotowała 31 zwycięstw i zdobyła 95 bramek, całkowicie dominując na krajowym podwórku.
Chaos w Madrycie i transferowe strzały w dziesiątkę
W Realu Madryt panował niepokój. W styczniu z klubem po zaledwie siedmiu miesiącach pożegnał się Xabi Alonso. Choć oficjalnie mówiono o porozumieniu stron, faktem było zwolnienie po porażce w Superpucharze Hiszpanii i konfliktach w szatni. Zespół przejął Alvaro Arbeloa, ale strata do lidera była już nie do odrobienia. Królewscy musieli uznać wyższość rywali, kończąc zmagania na drugim miejscu.
Indywidualnie ligę zdominował Lamine Yamal, wybrany najlepszym piłkarzem sezonu. 18-latek zanotował 16 goli i 11 asyst, mimo gry z bólem i ogromnej presji. W bramce Barcelony błyszczał Joan Garcia, sprowadzony za 25 mln euro z Espanyolu. Jego 15 czystych kont i 77,9% obronionych strzałów zapewniło mu Trofeum Zamory i status najlepszego golkipera w Hiszpanii.
W defensywie wyróżnili się Santiago Mourino z Villarrealu, który zaliczył rekordowe 102 odbiory, oraz duet z Atletico Madryt: Marc Pubill i David Hancko. Słowak stał się filarem ekipy Diego Simeone, imponując wszechstronnością na środku i lewej stronie obrony. W środku pola rządzili Pedri z najwyższą celnością podań oraz Pablo Fornals, który poprowadził Betis do Ligi Mistrzów.
