FC Barcelona kończy przygodę z Pucharem Króla. Drużyna Hansiego Flicka wygrała rewanż na Camp Nou, ale wynik 4:3 w dwumeczu premiuje Atletico Madryt. Mimo ogromnego rozczarowania brakiem awansu do finału, w szatni katalońskiego klubu panuje zaskakujące przekonanie o własnej sile. Piłkarze i trener zamiast szukać wymówek, wysyłają jasny sygnał do rywali w La Liga i Lidze Mistrzów.
Hansi Flick nie krył smutku z powodu końcowego rezultatu, ale natychmiast docenił postawę swoich zawodników. Niemiecki szkoleniowiec określił ich wysiłek jako fantastyczny. W podobnym tonie wypowiedział się wicekapitan Raphinha, który przyznał, że losy awansu rozstrzygnęły się w pierwszym spotkaniu. Brazylijczyk podkreślił, że odrobienie strat po porażce 0:4 było niemal niemożliwe, jednak postawa zespołu w rewanżu napawa go dumą przed decydującą fazą sezonu.
Gwiazdy Barcelony zapowiadają walkę o kolejne trofea
Kapitan Ronald Araujo zwrócił uwagę na kluczowy wpływ pierwszego meczu na ostateczne odpadnięcie z rozgrywek. Urugwajczyk jest przekonany, że prezentując taki poziom gry, Barcelona jest w stanie sięgnąć po inne tytuły w tym roku. Obrońca podziękował również kibicom za wsparcie, które było odczuwalne do ostatnich minut walki o finał. Drużyna wierzy, że mimo straconej szansy na puchar, ich forma rośnie w najważniejszym momencie kampanii.
Pedri Gonzalez, który obok Pau Cubarsiego i Lamine Yamala był najlepiej ocenianym graczem meczu, zapowiedział, że przed zespołem wciąż są dwa wielkie cele. Pomocnik jest pewny, że kibiców czekają jeszcze wielkie noce w Lidze Mistrzów i lidze hiszpańskiej. Teraz Barcelona musi szybko zregenerować siły. Już w sobotę czeka ich wyjazdowe starcie z Athletic Club w Bilbao, a we wtorek kluczowy pojedynek z Newcastle United w europejskich pucharach.
