Barcelona wyrasta na absolutnego dominatora końcówki sezonu 2025/26 i jest już tylko o trzy punkty od przypieczętowania tytułu mistrzowskiego. Zespół Hansiego Flicka pokonał Osasunę 2:1, notując dziesiąte zwycięstwo z rzędu w La Liga. Choć Katalończycy kontrolowali przebieg spotkania, na gole musieli czekać do ostatnich dziesięciu minut. Dopiero trafienia Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa przełamały opór rywali, zapewniając bezcenne punkty przed nadchodzącym starciem na szczycie.
Real Madryt wytrzymał ogromną presję i nie pozwolił rywalom na świętowanie tytułu już w ten weekend. Drużyna prowadzona przez Alvaro Arbeloę pewnie pokonała Espanyol 2:0, grając bez swojego najlepszego strzelca, Kyliana Mbappe. Wygrana ta ma kluczowe znaczenie psychologiczne. Gdyby Królewscy stracili punkty, musieliby ustawić szpaler honorowy dla Barcelony podczas nadchodzącego El Clasico na Camp Nou. Teraz Real ma szansę przynajmniej opóźnić fetę odwiecznego rywala.
Przetasowania w walce o Europę i dramatyczna walka o byt
Celta Vigo wykonała milowy krok w stronę europejskich pucharów, rozbijając Elche 3:1. Dzięki porażce Getafe z Rayo Vallecano, ekipa z Vigo wskoczyła na szóste miejsce w tabeli, dające prawo gry w Lidze Konferencji. Celta ma teraz trzy punkty przewagi nad grupą pościgową na cztery kolejki przed końcem sezonu. Ich skuteczność w ofensywie okazała się kluczowa w starciu z rywalem, który mimo optycznej przewagi, nie potrafił sforsować defensywy gości.
Na dole tabeli Sevilla wreszcie opuściła strefę spadkową po skromnym zwycięstwie 1:0 nad Realem Sociedad. Bohaterem spotkania został weteran Alexis Sanchez, którego gol dał drużynie awans na 17. lokatę. W znacznie gorszej sytuacji jest Girona. Po trzeciej porażce z rzędu, tym razem 0:1 z Mallorcą, zespół ten ma już tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Brak skuteczności pod bramką przeciwnika sprawia, że ich status w hiszpańskiej elicie jest poważnie zagrożony.
