Manchester City mierzy się z widmem potężnych sankcji po tym, jak pojawiły się informacje o uznaniu klubu winnym 114 z 115 zarzutów dotyczących naruszenia zasad finansowych Premier League. Taki obrót spraw wywołał natychmiastową reakcję na rynku transferowym, a Real Madryt wyrasta na głównego gracza, który zamierza wykorzystać potencjalny exodus z Etihad Stadium. Jak informuje hiszpański Sport.es, jednym z głównych celów Królewskich stał się Elliot Anderson, 23-letni pomocnik, który trafił do Manchesteru zaledwie w lipcu 2026 roku za kwotę przekraczającą 130 milionów euro.
Elliot Anderson
Manchester City → Real Madrid
Angielski pomocnik, mający na koncie 18 występów w narodowych barwach, jest postrzegany w Madrycie jako idealne wzmocnienie środka pola w przypadku masowego odejścia graczy z zespołu mistrza Anglii. Choć Anderson podpisał kontrakt obowiązujący aż do 2031 roku, ewentualna degradacja Manchesteru City lub inne dotkliwe kary mogą zmusić klub do sprzedaży swoich najcenniejszych aktywów. Wartość rynkowa zawodnika oscyluje obecnie w granicach 110 milionów euro, co czyni go jedną z najdroższych opcji na liście życzeń hiszpańskiego klubu obok takich nazwisk jak Enzo Fernandez czy Ayyoub Bouaddi.
Zainteresowanie Andersonem nie ogranicza się jednak wyłącznie do Madrytu, ponieważ sytuację monitorują także Arsenal, Manchester United oraz Chelsea. Rywalizacja o podpis 23-latka nabiera tempa w obliczu niepewności, jaka zapanowała w niebieskiej części Manchesteru po ogłoszeniu werdyktu dotyczącego finansowego fair play. Real Madryt rozważy formalne podejście do transferu, gdy tylko wyjaśni się skala zapowiadanych odejść z ekipy Obywateli, co może nastąpić już w najbliższym oknie transferowym.