Barcelona zbliża się do momentu, w którym będzie musiała przelać Sevilli 2,5 mln euro za transfer Julesa Kounde. Jak donosi Diario AS, wystarczą zaledwie dwa występy obrońcy, aby aktywować zapisaną w umowie klauzulę. Choć Francuz leczy obecnie uraz, jego powrót na boisko automatycznie uruchomi kolejne zobowiązanie finansowe katalońskiego klubu.
Porozumienie między klubami zakłada, że Barcelona płaci 2,5 mln euro za każdy sezon, w którym Kounde rozegra przynajmniej 60 proc. meczów. Taki scenariusz powtarzał się w każdej z trzech dotychczasowych kampanii 27-latka na Spotify Camp Nou. Mimo wyraźnego spadku formy zawodnika w porównaniu do sezonu 2024/25, kiedy Barcelona sięgnęła po krajową potrójną koronę, obrońca pozostaje kluczowym elementem składu.
Finansowe pułapki w umowach Barcelony
Sytuacja przypomina incydent z sezonu 2022/23, gdy klub prosił Roberta Lewandowskiego o zaprzestanie strzelania goli, by uniknąć wypłaty 2,5 mln euro dla Bayernu Monachium. Obecnie finanse Barcelony są w lepszym stanie, ale każda kwota ma znaczenie w kontekście powrotu do zasady 1:1 w LaLiga. Sevilla, która sama zmaga się z problemami finansowymi, liczy na te środki, a umowa dotycząca Kounde obowiązuje aż do lata 2027 roku.
Jeśli Kounde utrzyma regularność występów także w przyszłym roku, Barcelona będzie zmuszona do kolejnej wpłaty na rzecz klubu z Sewilli. Klauzula wygasa dopiero wraz z końcem przyszłego sezonu. Katalończycy mają nadzieję, że mimo tych dodatkowych kosztów uda im się ustabilizować sytuację budżetową i spełnić rygorystyczne wymogi ligowe dotyczące wydatków na kadrę.
