Barcelona planuje latem wielkie zakupy, ale ich realizacja zależy od odejścia kilku kluczowych zawodników. Na liście transferowej są Marc-Andre ter Stegen, Marc Casado, Robert Lewandowski oraz Ansu Fati. To właśnie sytuacja 23-letniego Hiszpana stała się dla władz klubu największym koszmarem.
Ansu Fati przebywa obecnie na wypożyczeniu w AS Monaco, gdzie radzi sobie poprawnie. Francuski klub chce go wykupić za 11 mln euro, wykorzystując zapisaną w umowie opcję. Problem pojawia się jednak przy negocjacjach indywidualnych, ponieważ Monaco nie stać na opłacanie pensji zawodnika na obecnym poziomie. Piłkarz otrzymuje 250 tysięcy euro netto miesięcznie od Monaco, ale to tylko część jego zarobków, bo resztę wciąż pokrywa Barcelona.
Kryzys finansowy w Ligue 1 blokuje transakcję
Dziennikarz Andi Onrubia informuje, że Monaco zmaga się z problemami ekonomicznymi wywołanymi kryzysem we francuskim futbolu. Klub nie zamierza przepłacać ani podejmować ryzyka finansowego dla reprezentanta Hiszpanii. Jeśli Fati chce zostać w Księstwie, musi zgodzić się na drastyczną obniżkę wynagrodzenia. Bez jego poświęcenia transfer definitywny upadnie, co zmusi zawodnika do powrotu do stolicy Katalonii, gdzie nikt na niego nie czeka.
Hansi Flick nie widzi miejsca dla Fatiego w swojej kadrze na przyszły sezon. Barcelona desperacko liczy na porozumienie piłkarza z Monaco, bo jego powrót obciąży budżet płacowy i uniemożliwi rejestrację nowych graczy. Jeśli 23-latek nie ustąpi w kwestiach finansowych, klub będzie musiał szukać mu innego pracodawcy, co przy jego obecnych wymaganiach finansowych wydaje się niemal niemożliwe do zrealizowania.
