Barcelona kontynuuje zwycięską passę po powrocie na Spotify Camp Nou. Zespół Hansiego Flicka skromnie pokonał Rayo Vallecano 1:0, choć goście do samego końca walczyli o wyrównanie. Dzięki tej wygranej przewaga nad Realem Madryt urosła do siedmiu punktów.
Spotkanie zaczęło się od prawdziwego szaleństwa pod obiema bramkami. Już w pierwszej minucie Joan Garcia musiał ratować Barcelonę po strzale Carlosa Martina. Chwilę później fatalny błąd Pathe Cissa dał szansę Raphinhi, ale Brazylijczyk w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok słupka. Kibice zgromadzeni w słonecznej Katalonii nie musieli jednak długo czekać na przełamanie. W 24. minucie Ronald Araujo najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Joao Cancelo z rzutu rożnego i strzałem głową przy dalszym słupku wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Kontuzja bramkarza i oblężenie bramki Barcelony
Tuż przed przerwą na stadionie zapadła cisza, gdy Joan Garcia padł na murawę, trzymając się za łydkę. To ten sam uraz, którego nabawił się w środku tygodnia przeciwko Newcastle. Bramkarz zdołał jednak kontynuować grę, co okazało się kluczowe dla losów trzech punktów. W drugiej połowie Garcia zatrzymał groźne uderzenie Alvaro Garcii, a chwilę później popisał się instynktowną interwencją po strzale głową Unaia Lopeza z najbliższej odległości. Rayo Vallecano nie zamierzało rezygnować z walki o choćby jeden punkt.
Końcówka meczu należała zdecydowanie do gości, którzy zepchnęli Barcelonę do defensywy. Joan Garcia musiał wspiąć się na wyżyny umiejętności, broniąc strzał rezerwowego Jorge de Frutosa. Mimo ogromnej presji, defensywa gospodarzy zachowała czyste konto. Barcelona udaje się na przerwę reprezentacyjną jako lider z bezpieczną przewagą. Jeśli Real Madryt wygra derby z Atletico Madryt, dystans zmniejszy się do czterech punktów, ale ekipa Flicka i tak pozostaje w komfortowej sytuacji przed decydującą fazą sezonu 2025-26.
