Novak Djokovic i Stefanos Tsitsipas kończą przygodę z turniejem deblowym w Indian Wells na drugiej rundzie. Choć duet otrzymał dziką kartę i w pierwszym meczu sensacyjnie wyeliminował rozstawionych z numerem trzecim Marcelo Arevalo i Mate Pavicia, w kolejnym starciu musieli uznać wyższość pary Valentin Vacherot i Arthur Rinderknech. Spotkanie zakończyło się wynikiem 7:6(4), 7:5 dla kuzynów z Monako i Francji, ale to nie wynik sportowy wzbudził największe emocje na korcie.
W pierwszym secie doszło do rzadko spotykanej sytuacji, gdy Djokovic zażądał wideoweryfikacji. Serb twierdził, że Rinderknech celowo machał rakietą, aby rozproszyć Tsitsipasa przy smeczu. Po analizie nagrania sędzia przyznał rację liderowi rankingu, orzekając przeszkodzenie w grze i przyznając punkt parze Djokovic-Tsitsipas. Mimo tego sukcesu, Vacherot i Rinderknech zdołali obronić dwie piłki setowe, wygrać tie-break, a w drugiej partii odrobić stratę ze stanu 3:5, pieczętując zwycięstwo nad faworytami.
Chłodne pożegnanie i prowokacja przy siatce
Po ostatniej piłce Djokovic, zazwyczaj serdeczny wobec rywali, zaserwował Francuzowi i Monakijczykowi wyjątkowo chłodny i krótki uścisk dłoni. Arthur Rinderknech nie pozostał dłużny i celebrował wygraną, wymachując rękami w sposób nawiązujący do incyntentu z wideoweryfikacją. Później 28. rakieta świata skomentowała nagranie ze swojej celebracji w mediach społecznościowych, dodając wymowne emotikony śmiechu. Podczas gdy zwycięzcy zagrają w ćwierćfinale z Chaczanowem i Rublowem, Djokovic musi skupić się na singlowym starciu z Jackiem Draperem.
